Przejdź do informacji o dostępności Przejdź do strony głównej Przeskocz do menu Przeskocz za menu Przeskocz do głównej treści Przejdź do mapy strony

Wypieki

Okrągły bochenek chleba o błyszczącej skórce z charakterystycznym kostkowaniem, na środku bochenka centralnie umieszczone zagłębienie pełniące rolę wentyla lub matowej skórce osypanej mąką z charakterystycznym nacięciem w kształcie gwiazdy umieszczonym centralnie - jego rola jest analogiczna jak wentyla przy chlebie o błyszczącej skórce.

Kształt: Zewnętrzny kształt okrągły, na przekroju owalny spłaszczony, zwężający się od środka w kierunku zaokrąglonych boków.

Rozmiar: Waga 1 kg, średnica około 30 cm, wysokość w najwyższym punkcie około 10 cm.

Kolor: Zewnętrzna błyszcząca brązowa do ciemnobrązowej lub brązowa pokryta jaśniejszymi smugami upieczonej mąki dla chleba matowego. Na przekroju jasnobrązowa z uwidocznionymi śliwkami wędzonymi, w kolorze ciemnobrązowym do czarnego lub orzechami włoskimi, w kolorze ecru do beżowego, obwiedzionymi brązową skórką.

Konsystencja: W przekroju chleb ma jasną barwę i jest równomiernie porowaty z uwidocznionymi śliwkami suszonymi i orzechami włoskimi. Miękisz przy lekkim nacisku powinien wrócić do stanu pierwotnego, bez uszkodzenia struktury.

Smak: Chleb ma smak właściwy, charakterystyczny dla tego rodzaju pieczywa, a zapach charakterystyczny dla chleba produkowanego na zakwasie żytnim, z wyczuwalnym zapachem drożdży i smakiem dodawanych śliwek wędzonych oraz orzechów włoskich.

Tradycja: Tradycja pieczenia chleba świątecznego jest znana w Kwaśniowie Górnym i okolicznych wsiach od bardzo dawna. Chleb ten z uwagi na dodatki w postaci śliwek i orzechów, miał wyjątkowy charakter i wypiekany był na Święta Bożego Narodzenia, Wielkanoc jak i uroczystości rodzinne. „Ten chleb przedtem wypiekali tylko na święta. Nie było tyle produktów, nie było tyle pieniążków, żeby na święta ciasta piec. Chcieli sobie coś tam troszeczkę osłodzić (...) Dlatego dokładano śliwki wędzone do chleba, aby trochę osłodzić sobie ten chleb. Stąd nazwa świąteczny, że był pieczony na święta i był z dodatkami: śliwkami wędzonymi i orzechami, które go lekko osładzały." (Wywiad przeprowadzony z mieszkańcami wsi Kwaśniów Górny). Okoliczne ziemie o niższych klasach bonitacyjnych rodziły głównie żyto, które było wykorzystywane w gospodarstwach domowych. Chleb pieczony był głównie z mąki żytniej. Mąka pszenna była dostępna w bogatszych gospodarstwach, a w gospodarstwach uboższych wykorzystywano ją jako dodatek, poprawiający jakość wypieków. Najpierw należało przygotować zakwas z mąki żytniej i wody. „Im więcej razy ciasto jest tzw. przerobione wtedy dostaje więcej powietrza i ono jest lepsze. Babcia zawsze mieszała ręką. Po takim każdorazowym przerobieniu nakrywała naczynie z zaczynem czystą ściereczką i to leżało w komorze.” (Wywiad przeprowadzony z mieszkańcami miejscowości Klucze). Następnie w dzieży łączono przygotowany wcześniej kwas chlebowy żytni, rozczyn z drożdży, przesianą mąkę oraz płatki ziemniaczane. Składniki miesiono, dodawano pokrojone orzechy włoskie i wędzone śliwki i jeszcze raz krótko miesiono. Tak przygotowane ciasto dzielono na kęsy, formowano bochenki i garowano w wiklinowych koszykach tzw. „kosiatkach”. Po wyrośnięciu, przed włożeniem do pieca chlebowego, bochenki malowano wodą i robiono ręcznie wentyl w bochenku lub bochenek nacinano. Następnie bochenki wypiekano przez około 60 minut w temperaturze 230-240ºC. Po wyjęciu bochenki ponownie malowano zimną wodą dla uzyskania połysku i charakterystycznego kostkowania. Następnie chleb studzono. Obecnie stosowana receptura wypieku chleba świątecznego jest wynikiem wymiany doświadczeń pomiędzy gospodyniami. Chleb ten niezmienne jest wypiekany w Kwaśniowie Górnym i okolicznych wsiach i wciąż zachwyca swoim smakiem i zapachem.

Produkt wpisany na listę produktów tradycyjnych 14 listopada 2014 roku.

Na terenie Powiśla Dąbrowskiego, a tym samym w Gruszowie Wielkim wypiekano chleb niemal w każdym gospodarstwie domowym. Tradycje wypieków przechodziły z pokolenia na pokolenie, a chleb wypiekano zwykle raz w tygodniu, w zależności od wielkości rodziny. Od ponad 45 lat chleb żytni gruszowski wypiekany jest według tej samej receptury. „Po babci, była w domu stara drewniana dzieża, w której urabiała zaczyn, a przyrządzała go wg starej receptury tzn. dodawała do resztki surowego ciasta z poprzedniego wypieku żytniej mąki i letniej wody i wszystko razem powolutku zamieszała i odstawiała do wyrośnięcia na dzień następny. Następnego dnia na wieczór do zaczynu dodawała kwaśnego mleka, mąkę razową żytnią (mieloną na żarnach) oraz letnią wodę i sól. Wyrabianemu ciastu nadawała już mama okrągły kształt i układała w dużych drewnianych nieckach po trzy sztuki obok siebie do wyrośnięcia” (Wywiad etnograficzny przeprowadzony z mieszkańcami Gruszowa Wielkiego). Obecnie częściej kwaśne mleko zastępowane jest maślanką. Ponadto niezmiennie do wypieku chleba żytniego gruszowskiego wykorzystywane jest zboże pochodzące z upraw znajdujących się w regionie, woda źródlana ze studni głębinowych, a także sól kamienna gruboziarnista z kopalni w Bochni. To wszystko sprawia, że chleb ten jest odpowiednio wilgotny i delikatny oraz posiada niezmiennie wyborny smak, który doceniany jest przez konsumentów w całej Polsce, a także poza granicami kraju.

Produkt wpisany na listę produktów tradycyjnych – 18.07.2013 r.

Tradycja wypieku chleba orawskiego w rejonie Babiej Góry sięga początków osadnictwa tych terenów. Jednak największy rozkwit przypada na przełom XIX/XX w., kiedy to uprawa roli stała się najważniejszym źródłem produktów spożywczych.

Do wypieku chleba wykorzystywało się mąkę żytnią, najczęściej jej najgorszy gatunek. Biedniejsi mieszkańcy mielili na chleb razem żyto, owies i jęczmień. „Do wypieków dodawano także ugotowane, gniecione ziemniaki, przede wszystkim po to aby zaoszczędzić mąki” (Urszula Janicka Krzywda, Kalendarz Gmin Babiogórskich, 2004). Chleb orawski na liściu kapusty pieczony jest z naturalnych składników. Ilość mąki potrzebnej do wypieku chleba określa się jako 1 kg mąki na 1 bochenek chleba. Mąka wykorzystywana do pieczenia chleba powinna mieć temperaturę pokojową i w tym celu ogrzewa się ją wcześniej w izbie stawiając w ciepłym miejscu. Gospodynie na Orawie do mąki pszennej dodatkowo dodają otręby, aby uzyskać efekt mąki gruboziarnistej, takiej jaką uzyskiwało się mieląc pszenicę na żarnach. Dodatkowo dodawana jest również niewielka ilość mąki żytniej, aby chleb wyszedł ciemniejszy. Dawniej sporadycznie gospodynie dodawały do ciasta zamiast wody maślankę lub kwaśne mleko, co powodowało, że był on bardziej kwaśny w smaku. Do chleba orawskiego do dnia dzisiejszego dodawane są gotowane, gniecione ziemniaki, przeciskane przez prasę zwaną pucek, czasem również surowe. Jedynymi przyprawami używanymi do wypieku chleba orawskiego są sól, cukier, czarnuszka i kminek zwyczajny (Carum carvi L.) zbierany na polach. Chleb na tym terenie pieczony jest na liściu kapusty i w zależności od miejscowości na świeżym lub suszonym. Suchy liść przed pieczeniem skrapia się wodą i smaruje tłuszczem, zaś samo pieczenie w piecu chlebowym trwa około godziny. Do dnia dzisiejszego gospodynie orawskie dbają o zachowanie tradycyjnych receptur przy wypieku chleba i przekazują tą cenną wiedzę kolejnym pokoleniom.

Produkt wpisany na Listę Produktów Tradycyjnych - 27.06.2012 r.

Chleb męciński to chleb razowy, posypany pszenną mąką razową, z wyczuwalnym zapachem używanego do opalania drewna jodłowego i bukowego.

W polskiej tradycji ludowej i kulturowej szacunek do chleba jest silny i głęboki „W polskiej i w ogóle słowiańskiej tradycji ludowej i kulturowej chleb był symbolem pożywienia, a także dostatku i pomyślności. Nie zawsze bowiem i nie dla wszystkich był pożywieniem podstawowym i codziennym. W biedniejszych częściach kraju pojawiał się w domu na większe święta (…) J. Uryga „Rok Polski w życiu, tradycji i obyczajach ludu”. Chleb męciński pieczony jest na zakwasie i wypiekany w piecu zbudowanym z białej cegły tzw. szamotki, opalanym drzewem jodłowym z domieszką drzewa bukowego. Do zakwasu dodawane jest kwaśne mleko, mąka razowa pszenna (mielona na żarnach) oraz ciepła woda, drożdże i sól. Pieczenie chleba trwa około 1 godziny. Upieczony chleb wyjmuje się z pieca pojedynczo drewnianą łopatą. Po wyjęciu chlebów z pieca obmywa się je wodą i pozostawia do ostygnięcia. Chleb męciński posiada głęboko zakorzenioną tradycję na terenach małopolski, czego dowodem są liczne wzmianki w literaturze i dawnych zapiskach „(…) Gdy młodzi idą do ślubu, to niosą ze sobą kawałek chleba. Wprowadzając się na nowe gospodarstwo, lub do nowo wybudowanego domu niosą przed sobą chleb, aby się chlebiło. Gdy pani młoda idzie do męża, zabiera ze sobą kilka bochenków. Dzieży do zarabiania chleba nie pożycza się, bo straciłoby się szczęście. Na dzieży sadza się pannę młodą podczas czepin. Gdy gospodyni rozpoczyna robić zaczynę na chleb i gdy formuje bochenki przed wsadzeniem do pieca żegna je znakiem krzyża świętego i oprócz wykonania znaku krzyża nad chlebem robi mały krzyżyk na środku chleba. Po wysadzeniu chleba do pieca, gospodyni obmywa chleb i tą wodą następnie obmywa dzieci, aby były okrągłe, zdrowe i czerstwe jak chleb. (…) A. Górszczyk. Chleb męciński posiada swoisty oryginalny smak, wygląd i konsystencję dzięki tradycyjnej metodzie wypieku, co wpływa na wysoką jakość produktu.

Produkt wpisany na listę produktów tradycyjnych – 01.12.2010 r.

W Krakowie sztuka piekarnicza wyniesiona została na najwyższe wyżyny. Stolica Małopolski to jedyne miasto w Europie, które na listę produktów regionalnych Unii Europejskiej wprowadziło aż dwa wyroby piekarnicze: chleb prądnicki i obwarzanek. Nie jest to żaden przypadek, nasi piekarze doskonalili bowiem swoje umiejętności przez długie stulecia. To właśnie oni – obok szewców i rzeźników – jako pierwsi ustawili swoje kramy na Rynku zaraz po lokacji miasta na prawie magdeburskim, w roku 1257. Za panowania Kazimierza Wielkiego stały już na Rynku 22 stragany z pieczywem, w epoce Jagiellonów cech zrzeszał 60 członków, w tym kilku piernikarzy zwanych „kichlarzani”. Braciom cechowym powierzona została Nowa Brama, okazała fortyfikacja w systemie murów obronnych miasta, zamykająca od wschodu wylot ulicy Szewskiej.

Chleb jurajski na zewnętrznej skórce ma widoczne odgniecione od koszyczka ślady – dyskretne paski i ukośne nacięcia. Po upieczeniu na wierzchniej górnej skórce pozostaje charakterystyczna dla tego chleba cienka warstwa mąki. W przekroju widoczny miąższ otoczony cienką brązową skórką.

Chleb jurajski pieczony jest od początku lat 20-tych XX wieku według specjalnej receptury, która odpowiada za niepowtarzalny smak chleba i jest zakorzeniona w tradycji społeczności. Zmiany, jakie nastąpiły od początku jego produkcji do czasów dzisiejszych, dotyczyły jedynie zastosowania nowoczesnych urządzeń do wypieku. Pieczony był przez gospodynie w gospodarstwach domowych oraz w małych piekarniach, które znajdowały się w kilku wsiach obecnej gminy Klucze, na Jurze Krakowsko–Częstochowskiej. Jak wynika z literatury, początkowo chleb pieczono wyłącznie z mąki żytniej z uwagi na fakt, że na terenach Jury Krakowsko–Częstochowskiej, szczególnie w zachodniej jej części, gleby są słabej klasy. Początkowo mąkę pszenną stosowano do chleba w małych ilościach i to tylko do wypieku świątecznego lub okazjonalnego. Jednak z czasem proporcje w stosowaniu mąki żytniej i pszennej unormowały się. Już od lat 50-tych XX w. stosowano mąkę pszenną. To ona dodaje szlachetności, jak mówią gospodynie i dobrze jest stosować ją w proporcji: sześć części żytniej a cztery części pszennej, wtedy chleb najlepiej smakuje. Mieszkańcy regionu olkuskiego zajmowali się głównie gospodarstwem rolnym. Kobiety poznawały sztukę pieczenia chleba i przekazywały recepturę wypieku młodym dziewczynom. Wychodząca za mąż młoda panna musiała znać zasady pieczenia chleba - był to często warunek zamążpójścia. Mężczyźni zaś zajmowali się gospodarowaniem na polu, a nieliczni trudnili się też rzemiosłem. Pieczenie chleba jako podstawowego pokarmu było więc konieczne, tym bardziej że w tamtym okresie rodziny były liczne, a niedostatek dokuczał większości. Proste metody wypiekania chleba i podstawowe produkty, które były dostępne: mąka, sól, woda, ziemniaki i drożdże, pozwalały na wypiekanie chleba, na który czekała cała rodzina. Gospodynie oprócz wypieku chleba zajmowały się także jego przechowywaniem i rozdzielaniem w rodzinie. Chleb jurajski zachowuje wszystkie proporcje składników, jakie miały zastosowanie w pieczonym chlebie w latach 20-tych, 30-tych i dalszych XX w. Chleb jurajski posiada wyjątkowe walory smakowe i aromatyczne. Dzięki dodatkowi, jakim są płatki ziemniaczane, chleb utrzymuje długo świeżość, nie zawiera konserwantów.

Produkt wpisany na listę produktów tradycyjnych – 29.10.2008 r.

Chleb żarnowy z Łomnej to chleb owalny, posypany ziarnami pszenicy. Tradycja wypieku chleba żarnowego w Łomnej jest bardzo długa i wiąże się z polską tradycją wypieku chleba domowego, a jego receptura była powszechnie znana wśród mieszkańców wsi i zbliżona do receptur zawartych i publikowanych w książkach kucharskich (Ida Plucińska, Książka kucharska udoskonalona 1926).

Gospodynie domowe korzystały z mąki odpowiedniej granulacji przygotowanej na żarnach. Receptury były podobne, chociaż każda gospodyni miała swoje sekrety, które wpływały na ostateczny smak chleba (np. dodatek kminku lub kopru). Chleb żarnowy znany był również poza granicami wsi i cieszył się dużą. Używany był również w trakcie różnych uroczystości jako pieczywo obrzędowe. Mieszkańcy wsi brali udział w procesjach i innych uroczystościach przynosząc bochny chleba żarnowego. W czasie wojny chleb żarnowy był w Łomnej wypiekany i przekazywany do obozu partyzantów przez mieszkańców wsi. Starsi mieszkańcy wsi dobrze pamiętają, że receptura wypiekania chleba żarnowego była przekazywana w rodzinach z pokolenia na pokolenie, a tradycję jego wypiekania potwierdzają rodzinne fotografie mieszkańców wsi. Zachowały się również stare sprzęty używane podczas wypieku chleba zarówno w domach prywatnych, jak i zbiorach Izby Regionalnej w Starym Wiśniczu. W związku z ogromnym zapotrzebowaniem okolicznych mieszkańców na chleb żarnowy i ciągłymi prośbami o dostarczenie go w różne miejsca, jedna z mieszkających we wsi Łomna rodzin podjęła decyzję o rozpoczęciu komercyjnego wypieku i w roku 1999 uruchomiono piekarnię, która zaczęła produkować chleb na większą skalę. Receptura i sposób produkcji nie uległy większym zmianom i w dalszym ciągu jest to chleb bez dodatków i polepszaczy, pieczony tradycyjną metodą tj. w piecu opalanym drewnem. Ze względu na swoje walory smakowe chleb żarnowy cieszy się dużą popularnością. Wielu starszych mieszkańców wsi nie chce kupować innego chleba. Jest on również prezentowany na wielu imprezach organizowanych przez różne instytucje.

Produkt wpisany na listę produktów tradycyjnych – 28.10.2008 r.

Okrągły, delikatnie spłaszczony bochenek, z widocznymi pęknięciami i kawałkami ziaren, na przekroju kształt podłużny o zaokrąglonych końcach.

Kształt: Okrągły, na przekroju podłużny.

Wielkość: Średnica ok. 30 cm, wysokość ok. 10 cm, waga od 0,40 kg do 1 kg.

Konsystencja: Skórka sprężysta i chrupiąca, miąższ elastyczny.

Smak i zapach: Charakterystyczny smak i zapach pszenno-żytniego pieczywa z wyczuwalnym posmakiem rozczynu.

Barwa (zewnętrzna i na przekroju): Skórka o barwie jasnobrązowej, z ciemniejszymi plami oraz jaśniejszymi śladami mąki i ziaren. Na przekroju barwa jasnobrązowa.

Tradycja, pochodzenie oraz historia produktu: Wyrób chleba razowego w Lipnicy ma wieloletnią tradycję, która sięga jeszcze okresu przedwojennego i związana jest z rolniczym charakterem miejscowości. Pieczywo razowe służyło jako codzienny pokarm towarzyszący w pracach na polu i w gospodarstwie, a wypiek tego chleb stał się swoistą tradycją, w celebracji której brała udział cała rodzinna. Chleb pieczono regularnie, zazwyczaj raz w tygodniu. Jego „podstawowym składnikiem jest mąka razowa o różnych granulacjach. Ta mielona na walcach jest grubsza, natomiast na żarnach kamiennych jest mielona drobniej. Do rozczynu używa się mąki grubszej, która fermentuje z zakwasem, natomiast do wyrobu ciasta daje się drobniejszą, żeby dobrze związało”. (Wywiad przeprowadzony z mieszkańcami Lipnicy Górnej). Razowiec jest chlebem wypiekanym na rozczynie, który pozostaje z wcześniejszego wypieku chleba w drewnianych dzieżach. Rozczyn ten był obecny w każdym gospodarstwie i wiązał się z regularnym wypiekiem chleba. Do produkcji razowca nie używa się drożdży ani żadnych chemicznych dodatków. Cały przepis oparty jest na wodzie, soli i mące razowej. „Najpierw należy przygotować rozczyn. Jest on przygotowany w drewnianych misach. Zawsze zostaje trochę zakwasu z poprzedniego pieczenia i dzięki temu łatwiej przygotować nowy. Rozczyn należy odstawić na 24 godziny, aby dojrzał. Następnie należy wymieszać rozczyn z wodą, mąką i solą i wyrobić ciasto, które musi podrosnąć zanim uformuje się bochenki. (…) Gdy ciasto już podrośnie wykłada się je na stół, dzieli i kształtuje okrągłe chleby, które wstawia się do wiklinowych koszy, aby trochę podrosły”. (Wywiad przeprowadzony z mieszkańcami Lipnicy Górnej). Niezwykle istotny jest również sposób wypieku razowca, który ma miejsce w piecach chlebowych opalanych drewnem sosnowym lub jodłowym. Aby chleb mógł dobrze się upiec, temperatura pieca musi przekraczać 200°C. Razowiec należy piec do uzyskania sprężystej, wypieczonej skórki. Razowiec lipnicki jest wypiekany w niezmiennej formie od kilku pokoleń. Produkt ten został wielokrotnie wyróżniony na „Małopolskim Festiwalu Smaku”, czy innych konkursach żywności ekologicznej.

Produkt wpisany na listę produktów tradycyjnych 6 czerwca 2014 r.

Wyglądem przypomina bochen chleba ze złocistobrązową skórką. Na przekroju jasnobrązowy, z widocznymi porami.

Kształt: Płaski, okrągły, na przekroju owalny.

Wielkość: Waga ok. 0,5 kg, średnica ok. 20 cm, grubość ok. 3 cm.

Konsystencja: Stała, zwarta, dobrze wypieczona, charakterystyczna dla chleba.

Smak i zapach: Właściwy dla chleba pieczonego w piecu chlebowym.

Barwa (zewnętrzna i na przekroju): Z zewnątrz złocistobrązowa, od spodu jasnobrązowa z widocznymi resztkami białej mąki. Na przekroju jasnobrązowa.

Tradycja, pochodzenie oraz historia produktu: „Zwykły podpłomyk piekło się przy okazji pieczenia chleba, chociaż nie przy każdym pieczeniu. Najczęściej piekło się go wtedy jak było mało chleba na śniadanie lub na kolację, ale byli też smakosze podpłomyków. (…) Zanim upiekło się chleb, zanim on wystygł tak, że dało się go zjeść to podpłomyk był już gotowy. Był cienki, dlatego szybko się upiekł i też szybko stygł i szybko nadawał się do jedzenia” (Wywiad przeprowadzony z mieszkańcami wsi Lelowice Kolonia). Podpłomyki przygotowuje się z tego samego ciasta co chleb. Do jego przygotowania potrzebna jest mąka (pszenna i żytnia – pochodzące z własnych upraw pszenicy lub żyta, które poddawano przemiałowi w okolicznym młynie), drożdże, woda i sól. Ponadto niezbędne było tzw. ciastko – niewielka ilość ciasta pozostała po poprzednim wypieku (wewnątrz wilgotne, z zewnątrz lekko zeschnięte, z charakterystyczną skorupką), dzięki której proces fermentacji zachodził szybciej. Otrzymane ciasto dzielono na 4 części: z 3 z nich formowano 3 bochenki chleba, a z ostatniej 4 okrągłe i cienkie placki – podpłomyki. Wedle upodobań domowników, podpłomyki smarowało się jajkiem z cukrem lub posypywało się siemieniem lnianym, makiem czy solą, a jesienią na wierzch wykładało się świeże śliwki węgierki lub damaszki. Tak przygotowane podpłomyki pieczono w piecu chlebowym przed wypiekiem chleba. Podstawą dobrego wypieku były nie tylko składniki, ale również niezbędne naczynia i przedmioty, które posiadała każda gospodyni: drewniana dzieża, drewniana miarka, garniec i kwartka, jak również piec chlebowy, drewniana łopata, pomietło, ożóg (pociosek). Ponadto ważne było też, aby podczas pieczenia piec miał odpowiednią temperaturę. „Poznało się, że podpłomyk jest już gotowy, kiedy zajrzało się do pieca – jak był rumiany to się go nawet wzięło do ręki i od spodu postukało i jak był taki głuchy sygnał to znaczy, że jest dobry” (Wywiad przeprowadzony z mieszkańcami wsi Lelowice Kolonia). Podpłomyki nadal przygotowuje się według starych receptur, często przy pomocy dawniej stosowanych narzędzi i wypieka w tradycyjnych piecach chlebowych, które istnieją jeszcze w niektórych wiejskich gospodarstwach. Podpłomyki najczęściej przygotowywało się w sobotę, kiedy piekło się chleb. Spożywano je w dniu przygotowania podając z masłem, serem, miodem, bądź bez dodatków.

Produkt wpisany na listę produktów tradycyjnych 7 sierpnia 2014 r.

W miejscowości Niegowić i okolicach, tradycyjny podpłomyk pieczony był w gospodarstwach wiejskich zawsze przy okazji pieczenia chleba.

Produktem podstawowym do przygotowywania podpłomyka jest mąka. Przed laty była to mąka uzyskiwana z ręcznego przemiału zboża na żarnach, w związku z czym zawierała więcej włókna, a jej kolor przypominał mąkę razową. Z biegiem lat zmianom uległy w głównej mierze zboża przemielane na mąkę, zarówno odmiany zbóż, sposób ich uprawy, zbioru, przechowywania i oczywiście przemiału. Zachowała się jednak głęboko zakorzeniona tradycja pieczenia podpłomyków według starej receptury. Przygotowując podpłomyk z cebulą składniki miesza się w drewnianej dzieży z dodatkiem ciasta pozostałego z poprzedniego pieczenia chleba – naciastku. Wyrobione ciasto przykrywane jest do wyrośnięcia lnianą, grubą narzutą. Następnie uformowane placki wkłada się do pieca na specjalnej, drewnianej łopacie. Proces pieczenia w piecu chlebowym opalonym drzewem sosnowym oraz użyte do produkcji składniki tworzą niezwykły smak i aromat tradycyjnego podpłomyku.

Niegowickie podpłomyki od zawsze wyróżniały się od innych tym, że smarowane były naturalnym, wiejskim masłem i posypywane cebulą. Po dzień dzisiejszy są wielkim rarytasem zarówno dla mieszkańców jak i dla przyjezdnych. Podpłomyk z cebulą został doceniony podczas Małopolskiego Festiwalu Smaków w 2008 roku, zajmując pierwsze miejsce w plebiscycie. Ponadto produkt ten prezentowany jest na innych wydarzeniach w kraju jak i za granicą.

Produkt wpisany na listę produktów tradycyjnych – 9.10.2013 r.

Przekonanie o tym, że okrągłe pieczywo z otworem w środku symbolizuje koło życia i przynosi szczęście ma wielowiekową tradycję. Taki właśnie jest obwarzanek, chrupiący wypiek o kształcie zbliżonym do krakowskiego wianka.

Jego dalekim protoplastą jest niewielki kolisty precelek, o którym wiadomo, że był przysmakiem samej królowej Jadwigi. Legenda mówi, że Władysław Jagiełło, w trosce o kondycję swojego rycerstwa, kazał wysłać pod Grunwald aż 26 wozów załadowanych tym właśnie wypiekiem. I to ten zachowujący długo świeżość suchy prowiant ma swój udział w wiekopomnej grunwaldzkiej wiktorii. O tym, że to produkt z wielowiekową tradycją świadczy fakt, że na którymś z wcześniejszych herbów krakowskich piekarzy widnieje zwieńczony koroną i trzymany przez dwa lwy precel.

Produkt wpisany na listę produktów tradycyjnych – 28.11.2006 r.

Bajgiel z Kazimierza to bułka wypiekana w kształcie pierścienia, najczęściej zdobiona przyprawami i dodatkami takimi jak: czarnuszka, kminek, mak, sól, posypka ziołowa, a także ser i cebula. Ta wyjątkowa bułka przed wypieczeniem musi zostać obgotowana, podobnie jak krakowski obwarzanek i precelek. Jego niepowtarzalny smak, chrupiącą i błyszczącą skórkę zawdzięczamy inwencji krakowskich piekarzy.

Pierwsza wzmianka o bajglach pochodzi z 1610 roku. W miejskich archiwach znaleziono zapis świadczący o tym, że bajgle były ofiarowane przez gminę żydowską każdej kobiecie, która urodziła dziecko. Ich kształt symbolizował cykl ludzkiego życia. Wierzono, że złocisty pierścień posiada magiczną moc i ma przynieść szczęście nowo narodzonemu dziecku. Inna legenda nawiązuje do wiktorii wiedeńskiej z 1683 roku. Żydowski piekarz, wdzięczny polskiemu królowi Janowi III Sobieskiemu za ocalenie od tureckich najeźdźców, podarował mu w hołdzie specjalny wypiek. Dla króla-rycerza, znakomitego jeźdźca, upiekł pierścień w kształcie strzemienia (niem. Bugel). Clarissa Hyman w książce „Kuchnia Żydowska. Przepisy i opowieści z całego świata”, pisze: „Żydowscy „filozofowie smaku” od dawna rozważają kwestię, co było pierwsze, bajgel czy dziurka. Nie mówimy przecież o zwykłym kawałku buły z dziurką, piekarskim odpowiedniku rzeźby Barbary Hepworth, ale o symbolu, o ikonie, o tajemnicy. Nie wiadomo dokładnie skąd się wzięły bajgle, ale samo słowo pochodzi od środkowo- lub górnoniemieckiego czasownika boygen – zginać, i związanego z nim rzeczownika bügel, który znaczy strzemię. Uważany za rarytas, gdyż był wypiekany z drogiej białej mąki, bajgiel miał także przynosić szczęście, będąc wyobrażeniem kręgu życia”.

Produkt wpisany na listę produktów tradycyjnych – 19.12.2008 r.

Precelek krakowski tak jak i obwarzanki były wypiekane przez krakowskich piekarzy od zawsze. Pierwsze wzmianki o precelkach datują się z XIII wieku. Tradycja ta związana jest z jednej strony z wysokim kunsztem jaki prezentowali krakowscy piekarze, a z drugiej strony z cech charakterystycznych samych precelków, które dobrze wypieczone z jakościowo dobrych surowców i w odpowiedni sposób przechowywane, zachowywały swe walory smakowe nawet ponad rok od wypieczenia.

Jako potwierdzenie niech poświadczy fakt, iż przygotowując się do wojny z Krzyżakami król Władysław Jagiełło zamówił u krakowskich piekarzy zrzeszonych wówczas w Cechu kilkanaście …wozów tego specjału (Muzeum Historyczne m. Krakowa). Warto też wspomnieć mówiąc o tradycji, iż tylko piekarze wspólnie z rzeźnikami i szewcami zostali wymienieni w dokumencie lokacji miasta Krakowa z roku 1257 wydanym przez księcia Bolesława Wstydliwego (Muzeum Historyczne m. Krakowa). Zezwolił on tym branżom na pobudowanie na krakowskim rynku kramów, które umożliwiały piekarzom sprzedaż pieczywa. O tym, iż precelki to tradycyjny i bardzo krakowski produkt niech zaświadczy i to, że precelek trzymany przez lwy a nad nim korona wskazująca królewskie miasto Kraków stanowi najważniejszy element herbu cechu piekarzy krakowskich. Jak wyjątkowy i elitarny był to produkt (dla przypomnienia pieczony z mąki pszennej czyli tzw. białej) najlepiej świadczy fakt, iż prawo ich wypieku mieli tylko piekarze zrzeszeni w cechu , mając zlokalizowane swe piekarnie tylko w obrębie plant Ten stan trwał, aż do panowania króla Jana Sobieskiego. Dopiero on zezwolił na wypieki z mąki tzw. „białej” innym rzemieślnikom spoza murów miasta Krakowa. Korzystając z tak wielkiej tradycji wiele rzemieślniczych piekarń do dziś wypieka na podstawie zachowanych receptur ręcznie formowane precelki krakowskie.

Produkt wpisany na listę produktów tradycyjnych – 28.09.2005 r.

Kraków posiada bogatą i wielowiekową tradycję piekarnictwa. Pierwsze potwierdzone źródłowo wzmianki o piekarzach krakowskich pojawiły się już w przywileju lokacyjnym dla miasta Krakowa z 1257 roku nadanym przez Bolesława Wstydliwego. Również pierwsze wzmianki dotyczące obwarzanka krakowskiego oraz paluszka krakowskiego datowane są na XIII wiek.

Paluszki krakowskie od zawsze wyrabiane były ręcznie, z lokalnych dostępnych produktów. Zboże do produkcji paluszków krakowskich pochodziło zazwyczaj z okolic Krakowa, np. w XVI wieku przede wszystkim z ziemi proszowickiej. Ziarno po zakupie u mączników krakowskich bądź bezpośrednio u producentów było mielone w licznych młynach krakowskich. Nieodzownym składnikiem do produkcji paluszków poza mąką i wodą była sól, zazwyczaj sprowadzana z pobliskiej kopalni soli Wieliczki. Technologia i produkcja paluszków krakowskich nie ulegała zmianie od wieków i jest prowadzona w oparciu o te same stare receptury. Wynika to zarówno z używanych do ich produkcji naturalnych składników, jak i ręcznego formowania paluszka. Ze względu na zmianę skali ich produkcji w XIX wieku wprowadzone zostały nowe rozwiązania, np. świeże drożdże, które znacznie usprawniły cały proces wytwarzania. Wprowadzenie tych zmian nie miało jednak wpływu na tradycyjny sposób produkcji, a jedynie przyczyniły się do poprawy bezpieczeństwa i utrzymania stabilnej jakości gotowego wyrobu. Usprawniając stosowaną od wieków metodę produkcji, piekarze krakowscy zawsze zwracali uwagę, by paluszki krakowskie nie zatraciły, a nawet nie zmieniły swego, wynikającego z historii i tradycji zapachu i smaku. Korzystając z tak wielkiej tradycji wiele rzemieślniczych piekarni do dziś wypieka, na podstawie zachowanych receptur, ręcznie formowane paluszki krakowskie.

Bugle zembrzyckie to okrągły przysmak, wypiekany z ciasta, posypany makiem, kminkiem, solą, sezamem lub czosnkiem.

Bugle wypiekane były prawdopodobnie już od końca XVII w. „(...) Bugle, to dawniejszy rarytas sprzedawany niegdyś po odpustach, jarmarkach również w Krakowie w porządnych „knajpach”, gdzie stawał się zagryzką do piwa, czy innego alkoholu. Jest to produkcja tradycyjna, co oznacza, że wszystkie czynności wykonuje się ręcznie. To powoduje, iż wypiek Bugli jest ogromnie pracochłonnym i czasochłonnym zajęciem. To z kolei wpływa na ich wyjątkowość, na ogromne walory smakowe. Jest to wypiek tradycyjny, domowy bez użycia uzdatniaczy czy innych konserwantów, dzięki czemu można go zaliczyć do zdrowej żywności. („Kroniki Ojców Oblatów”, ks. J. Sokołowicz).Materiały źródłowe opisują kilka wersji powstanie tej charakterystycznej nazwy. Pierwsze źródło wskazuje, że nazwa pochodzi od podobieństwa ześciebanych Bugli, do pukla gęstych, mocno skręconych loków. Ponieważ góralom trudno było wymówić wyraz pukle, mówili bugle. Drugie źródło związane jest z historią i herbem Zembrzyc. Zembrzyce podczas utraty niepodległości państwa polskiego dostały się pod zabór austriacki. W tym czasie do słownika ówczesnych Zembrzycan przenikł wyraz obcego pochodzenia „Bjugl”- co oznaczało myśliwski róg w kształcie półokrągłego księżyca. Ponadto, w herbie Zembrzyc znajdowała się postać myśliwego. Bugle zembrzyckie wypiekane są z mąki pszennej, drożdży z dodatkiem odrobiny soli. Cały proces przygotowania jest bardzo pracochłonny, gdyż wszystkie czynności wykonywane są ręcznie. Gospodynie tzw. „wolacki”, czyli kobiety toczące ciasto, formowały z niego charakterystyczne nieduże kółka, a następnie wkładały do ciepłej wody, aby je „obwarzyć”. Po wyjęciu z wody posypywano je np. makiem z grubą solą i rozkładano na specjalnych blachach. Na koniec wkładano bugle do rozgrzanego pieca bądź piekarnika i opiekano. Tak przygotowany wyrób łączono w małe wiązki na sznurek z dratwy. Tak przygotowane bugle sprzedawane był podczas odpustów oraz świąt ludowych.

Produkt wpisany na listę produktów tradycyjnych - 24 listopada 2011 r.

Kukiełka podegrodzka to podłużna, pięknie ukształtowana, wysoka plecionka z drożdżowego ciasta ozdobiona z wierzchu plecionymi warkoczami układanymi w warstwy i wzorami z ciasta. Skórka dolna przypieczona, górna brązowa, gładka, lśniąca przyozdobiona różnego rodzaju wzorami z ciasta. Na przekroju podłużnym widoczne brązowe obrzeżenie skórki oraz jasny miękisz i porowata struktura drożdżowego ciasta.

Kukiełka podegrodzka jest tradycyjnym wypiekiem, nierozerwalnie związanym z jednym z ciekawszych i bardziej oryginalnych zwyczajów lachowskich zwanych „wiązowinami”. Jest to pieczywo obrzędowe. Jak sama nazwa wskazuje wypiek ten pochodzi z Podegrodzia – wsi z kasztelańskim rodowodem, będącej centrum kultury ludowej regionu Lachów Sądeckich. W tydzień po chrzcie rodzice chrzestni przysyłali do domu chrześniaka „kukiełkę” – dużą plecioną, przyozdobioną wzorami z ciasta, słodką drożdżową bułkę. Piekła ją zazwyczaj chrzestna matka. Czasami „kuma” zlecała upieczenie kukiełki innej gospodyni. Kukiełki różniły się wielkością i bogactwem ozdób. Wynikało to z przyczyn ekonomicznych, takich jak np. zamożność chrzestnych rodziców oraz praktycznych, czyli wielkość pieca, w którym pieczono kukiełkę. Czasami zdarzało się, że kukiełka tak wyrosła w piecu, że trzeba było go rozebrać, by wyjąć bułkę. Tradycyjne „podegrodzkie kukiełki” przynoszone przez chrzestną na „wiązowiny” wspominane są przede wszystkim w przekazach ustnych. Przepis na tę oryginalną bułkę oraz sposób jej wykonania i ozdobienia przekazywany był z matki na córkę przez pokolenia i w wielu rodzinach do dziś jest wykorzystywany. Kilka starszych gospodyń do dziś piecze kukiełki i chętnie uczy tej sztuki młode adeptki. Każda z pań piekących te tradycyjne wypieki ma swój niepowtarzalny sposób zaplatania warkoczy, układania kukiełki czy jej ozdabiania. Zapiski i notatki o kukiełce podegrodzkiej znajdują się w różnych publikacjach regionalnych, etnograficznych, monografiach i tym podobnej literaturze. Kukiełka podegrodzka przeżywa swój renesans i choć zwyczaj wiązowin zaniknął w Podegrodziu po II wojnie, to dziś wiele młodych pań uczy się wypiekać tą tradycyjną kukiełkę podegrodzką. Kukiełki podegrodzkie piecze się na różnego typu przeglądy i pokazy regionalne, konkursy tradycyjnego pieczywa czy po prostu dla gości, którzy chcą spróbować tego smaku i poczuć często pamiętany z dzieciństwa zapach drożdżowego, słodkiego ciasta. Zawsze wzbudza zachwyt wyglądem, wybornym smakiem i aromatem.

Produkt wpisany na listę produktów tradycyjnych – 15.09.2010 r.

Kukiełka lisiecka ma matową lub błyszczącą skórkę, na spodzie mogą znajdować się pozostałości węgla drzewnego, co jest charakterystyczne dla wyrobów pieczonych w piecu opalanym drewnem.

Kukiełki to tradycyjne pieczywo związane ściśle z Krakowem i jego okolicami. Pisze o nich w swoich wspomnieniach A. Grabowski „Inny rodzaj pieczywa, który później upadł, bo może temu lat dopiero 10 lub 12, były kukiełki podługowatej formy, które nazywano kukiełki z pod Panny Maryi, z powodu, że je sprzedawano na cmentarzu tego kościoła… Były pszeniczne, białe i pulchne, wierzchnia skórka pociągnięta żółtkiem jaj, posypana czarnuszką. Smak ich był przewyborny, szczególniej z masłem. I tych już nie wypiekają, niewiadomo z jakiej przyczyny. Tylko jeszcze przetrwały kukiełki lisieckie, które dotąd w dnie targowe sprzedają włościanie siedząc na ziemi w rząd w rynku przed kościołem Panny Maryi. Trwają jeszcze placki zwane mosiężne, dlatego, że z wierzchu ich ser ożółcony ten im nadaje kolor. Kukiełki lisieckie bynajmniej nie są smaczne, używają do nich potażu, i choć są niby to wielkie, ale za to wewnątrz puste, rozdęte, i prawie nie ma w nich miąższu czyli ośródki – dały też powód do miejscowego przysłowia: przeźroczysty, jak lisiecka kukiełka” . Do przygotowania kukiełek używa się mąki, soli, drożdży oraz wody. Ze wszystkich tych składników ręcznie wyrabiane jest ciasto, któremu nadaje się wrzecionowaty kształt. Uformowane ciasto rośnie na drewnianej półce około pół godziny. Przed włożeniem kukiełek do pieca ich wierzch smarowany jest tzw. „zanką”, czyli pszennym krochmalem o konsystencji śmietany. W ostatecznej fazie przygotowywania kukiełki układane są w piecu i opalane drewnem sosnowym z domieszką liściastego. O popularności kukiełek świadczy również fakt, że nazwa tego pieczywa pojawia się w przysłowiach i powiedzeniach, jak np. „Kukiełkami drzwi nie zapierają”, „Ja do niego z kukiełkami, a on do mnie z kułakami” („Nowa Księga Przysłów i wyrażeń przysłowiowych Polskich, Warszawa 1970).

Produkt wpisany na listę produktów tradycyjnych – 24.06.2010 r.

Kukiełki uszewskie pochodzą z Uszwi w gminie Gnojnik województwa małopolskiego. Jak podkreślają mieszkańcy, historia miejscowości Uszew nierozerwalnie wiąże się właśnie z tym unikalnym wypiekiem, który był prezentem od kumoszki z okazji narodzin dziecka, posiłkiem dla starszych, chorych i dzieci. Jak również stał się bohaterem utworów literackich, przyśpiewek ludowych i wierszy. Tradycja wypieku kukiełek jest niezwykle długa, jak podają legendy, sięga ona XIV wieku. Miejscowa tradycja głosi, że to król Kazimierz Wielki nadał przywilej wypieku kukiełek Uszwi w zamian za pomoc, jaką mieszkańcy okazali stacjonującym wojskom królewskim, żywiąc je głównie kukiełkami. Kukiełka nazywana była „perłą uszewskiego rzemiosła”, a w okresie międzywojennym większość mieszkańców zajmowała się wypiekiem tego pieczywa, które następnie było sprzedawane na okolicznych jarmarkach i odpustach, gdzie cieszyło się ogromną popularnością.

Do przygotowania kukiełki uszewskiej potrzeba mąki pszennej, drożdży, wody i soli. Aby przygotować ciasto należy najpierw zrobić zaczyn z mąki, wody i drożdży, który trzeba odstawić w ciepłym miejscu do wyrośnięcia na około 60 minut. Następnie dodaje się resztę składników i wyrabia się ciasto, do momentu uzyskania jednolitej, sprężystej konsystencji. Gotowe ciasto dzieli się na porcje w postaci kulek. „Gdy te bułeczki podrosły to się je rękami wałkowało i robiły się podłużne. Brało się dwa takie paski i robiło się z nich spód, łączono je razem. Następnie dwa wałeczki splatało się. Jeden za drugi. Robiono może nie taki warkocz, ale taką skrętkę. I to się kładło na tym spodzie, to też musiało podrosnąć żeby to móc do pieca włożyć” (Wywiad przeprowadzony z mieszkańcami Uszwi). Przed wstawieniem do pieca należy posmarować wierzch kukiełki glazurą, wykonywaną z mąki pszennej i wody. Tak przygotowane pieczywo należy wstawić do tradycyjnego, odpowiednio nagrzanego i opalanego drewnem pieca. Piec ten musi być opalany sosnowym drewnem, gdyż tylko takie drewno powoduje szybkie i równomierne nagrzanie pieca. Po wstawieniu pieczywa do pieca otwór zamyka się drewnianą klapką i szczelnie zalepia gliną. Dzięki temu zabiegowi z pieca nie wydostaje się para wodna, co sprawia, że kukiełki nabierają pięknego koloru. Kukiełki uszewskie w dalszym ciągu cieszą się niesłabnącą popularnością, a chętnych na spróbowanie tego przysmaku z roku na rok przybywa. Produkt ten jest głęboko zakorzeniony w świadomości mieszkańców, dlatego też kukiełki uszewskie pojawiają się zawsze przy okazji dożynek, powitań gości w miejscowości, jak i różnego rodzaju wystawach, wydarzeniach i konkursach.

Produkt wpisany na listę produktów tradycyjnych – 26.08.2013 r.

„Wojnicz miasto nad Dunajcem w Galicji na trasie do Wiednia mil 9 od Krakowa, tu piekarze mają szczególniejszy sposób wypiekania nader smacznych podłużnych strucelek, które zowią kukiełkami, przyjeżdżając przez Wojnicz, niepodobna się oprzeć chęci kupienia kukiełek wojnickich" (St. Jachowicz, „Wojnickie kukiełki").

Tradycja wypiekania wojnickich kukiełek sięga I połowy XIX wieku. Stanisław Jachowicz w wierszu pod tytułem „Wojnickie kukiełki" opisuje je jako „przysmaczek dla dziatek; na boku esiki, a na środku kwiatek. Ten kwiatek był z ciasta zrobiony misternie, ja sam te strucelki lubiłem niezmiernie". Smaczne, pięknie zdobione strucelki wypiekane były przez piekarzy z ciasta drożdżowego z dodatkiem masła, a szczególnego smaku dodawała gałka muszkatołowa i czarnuszka lub kminek. Obecnie sposób wyrobu wojnickich kukiełek pozostaje prawie niezmieniony. W miarę możliwości używa się nadal mąki pochodzącej z małych rodzinnych gospodarstw, pozyskiwanej ze starych odmian zbóż, uprawianych tradycyjnie i mielonych w miejscowym młynie. Masło daje lekkość ciastu, gałka muszkatołowa specyficzny zapach, a czarnuszka lub kminek dodawane do ciasta nadają niepowtarzalny smak. Ponadto wojnickie kukiełki smarowane są piwem przed włożeniem do pieca, co pozwala uzyskać piękny, ciemnozłoty kolor. W miarę możliwości wypieka się je w piecu opalanym drewnem. Wszystko to ma duży wpływ na niepowtarzalny smak i jakość wojnickich kukiełek oraz odgrywa zasadniczą rolę w podtrzymywaniu tradycji, która przetrwała ponad półtora wieku.

Pieczenie kukiełek według tradycyjnego, prostego przepisu, wymaga trochę czasu i pracy, ale wysiłek z pewnością się opłaca. Najlepsze są zaraz po upieczeniu, bez dodatków. Dawniej kukiełki te dzieci dostawały idąc do szkoły na drugie śniadanie, a podczas ważniejszych spotkań były podawane z masłem, powidłami lub miodem. W gminie Wojnicz, po przerwie, zaczęto znów wypiekać wojnickie kukiełki na podstawie dziewiętnastowiecznego przepisu i prezentować je na różnych wydarzeniach na terenie gminy.

Produkt wpisany na listę produktów tradycyjnych – 9.10.2013 r.

Prołzioki pochodzące z Kowalowej w gminie Ryglice w Małopolsce – zwane też plackami na blase, plackami z blachy – to nierówne placki o zgeometryzowanym kształcie, najczęściej czworokątnym. Placki te swoją nazwę zawdzięczają dodawanej do ich sporządzenia sodzie oczyszczonej, zwanej na Pogórzu Ciężkowickim „prołza”.

Jest to potrawa dość mocno zakorzeniona w pogórzańskiej kuchni, posiadająca prawie 150-letnią tradycję. Mieszkańcy Kowalowej twierdzą, że nawiązuje ona do galicyjskiej kuchni, był to bowiem wypiek stosunkowo tani, prosty do wykonania i bazujący na produktach z własnego gospodarstwa. Do ich przygotowania potrzeba niewielu składników: „1 kg mąki pszennej, pół paczki prołzy (ok. 5 dag), kwaśne mleko – ½ litra, szczypta soli, łyżka cukru” (Wywiad etnograficzny z mieszkańcami Kowalowej). Niektóry dodają też jajko. Wszystkie składniki należy połączyć i wyrabiać ciasto, aż będzie odchodzić od ręki. Następnie rozwałkować na grubość około pół centymetra, pokroić na mniejsze kwadratowe, prostokątne, rombowe placki i piec na blasze (żeliwnym lub stalowym blacie) 5-10 minut. Proces ich przygotowania jest krótkotrwały i nieskomplikowany, a efektem są placki, przypominające w smaku chleb, o złocistej, przypieczonej skórce. Prołzioki występowały w zależności od upodobań gospodyni w wersji na słono lub słodko (z dodatkiem cukru do ciasta). Były pożywieniem codziennym, spożywanym przez cały rok: „nie było chleba, to mama szybko upiekła prołzioki. Dawniej to było w każdym domu. A i teraz wszyscy to pieką u nas” (Wywiad etnograficzny z mieszkańcami Kowalowej). Prołzioki są prezentowane na licznych dożynkach, kiermaszach, targach, konkursach i innych uroczystościach promujących tradycyjne jedzenie. W 2011 roku Prołziok – nierówny placek otrzymał I Nagrodę w konkursie na Najlepszy Produkt Ziemi Tarnowskiej, w kategorii regionalny produkt żywnościowy.

Produkt wpisany na listę produktów tradycyjnych – 19.08.2013 r.

Tradycja wypieku blachorzy w gminie Mędrzechów i pobliskich okolicach powiatu dąbrowskiego województwa małopolskiego sięga kilku pokoleń. Według wspomnień mieszkańców, dawniej w rodzinach wiejskich brakowało chleba, blachorze z powodzeniem go zastępowały, stanowiąc pożywny i smaczny posiłek.

Sposób przygotowania blachorzy jest bardzo prosty: „Pamiętam jak czasem babcia, a czasem mama zagniatały ciasto na blachorze. Do miski sypały mąkę, sodę, troszkę soli i wlewały kwaśne mleko. Zagniatały z tego ciasto gęste jak na pierogi i kładły je na stolnicę. Z ciasta robiły wałek i kroiły go na plastry, potem je uklepywały na placek i kładły na blachę. Blacha nie mogła być za gorąca bo placki przypaliłyby się z wierzchu, a w środku byłyby surowe” (Wywiad etnograficzny przeprowadzony z mieszkańcami gminy Mędrzechów). Metoda wypieku placków na blasze powoduje, że są one miejscami lekko zarumienione, chrupiące, a jednocześnie posiadają elastyczną skórkę. To wszystko sprawia, że mają one specyficzny smak mlecznej bułki. Blachorze doskonale smakują podawane same, na ciepło, jak i też podawane z mlekiem, dżemem lub masłem. „Jedliśmy je wtedy na drugi dzień i również smakowały. Nasi sąsiedzi jedli je czasem rano na śniadanie z żurem, ale u nas nie było takiego zwyczaju. Często jadło blachorze zamiast chleba” (Wywiad etnograficzny przeprowadzony z mieszkańcami gminy Mędrzechów).

Produkt wpisany na listę produktów tradycyjnych – 18.07.2013 r.

Ze względu na urodzajne tereny uprawne, w okolicy Łącka dość wcześnie zaczęto wypiekać chleb i inne pieczywo. Chleb wypiekano zwykle raz w tygodniu, najczęściej w sobotę. Nieraz zdarzało się, że już w piątek zabrakło chleba, wtedy gospodynie przygotowywały na śniadanie lub kolację placki z blachy dla domowników. Było to też pieczywo bardzo powszechne i uznawane za pospolite, zwłaszcza w okresie przednówku. Wtedy ze względu na racjonowanie mąki wypiekano mniejsze formy piekarnicze, aby ziarna wystarczyło do następnych żniw.

Do wypieku placków z blachy wykorzystywano mąkę pszenną, ukwaszone mleko od krów z terenu Łącka i okolic oraz sól. Należało pamiętać, aby proporcje składników były dobrane tak, „żeby ciasto wyszło takie nie za gęste, bo placek byłby za twardy i nie za rzadkie, bo ciężko byłoby go przewrócić na drugą stronę podczas pieczenia” (Wywiad etnograficzny przeprowadzony z mieszkańcami Łazów Brzyńskich). Placki pieczono na „płycie, ale trzeba było umieć odpowiednio pod nią rozpalić, aby nie była zbyt gorąca, bo wtedy by się placki spaliły. Kładziono je najpierw na brzegach blachy tak, żeby na środku – tam gdzie było najbardziej nagrzane, blacha wystygła. I pieczono najpierw z jednej strony na złoty kolor, potem dopiero przewracano na drugą tak, żeby się placek nie przełamał i wyrósł odpowiednio” (Wywiad etnograficzny przeprowadzony z mieszkańcami Łazów Brzyńskich). Placki z blachy przygotowywane były na co dzień i spożywano je z masłem albo spyrką. Obecnie tradycja ich wypieku kultywowana jest w rodzinach mieszkających w Łącku oraz okolicy do dzisiaj.

Produkt wpisany na listę produktów tradycyjnych – 14.06.2013 r.

Jest znanym produktem żywnościowym górali podhalańskich. Do jego wyrobu używano: mąkę owsianą, żytnią, ziemniaki, a z czasem mąkę pszenną.

Moskol był bardzo ważnym składnikiem jadłospisu na Podhalu. Powstawał z tego co urodziło się na tej nieurodzajnej ziemi. Jedzono go w domu z masłem, bryndzom i słoniną wędzoną. Zabierano do pracy w polu czy w lesie, gdzie na ognisku podgrzewano zawieszona na patyku spyrkę, kładziono na moskol i zjadano ze smakiem. Na przednówku śpiewano o nim: „…Moskolicku łowsiany na blasce piecony jesceś nie upiecony, juzześ łobrymbiony…”. Przyrządzenie ich jest bardzo proste: mąkę owsianą, a na w Kotlinie Nowotarskiej również żytnią, na stolnicy mieszano z mlekiem kwaśnym lub maślanką, doprawiano do smaku solą i po wyrobieniu ciasto formowano z nich owalne placki, które pieczono na rozgrzanej blasze pieca kuchennego. W późniejszy czasie następuje zmiana składu ciasta na moskole, ziemniaki stają się głównym a do zagęszczenia używa się mąki pszennej, ponieważ ludność Podhala bogaciła się. Stanowił w dalszym ciągu ważny element jadłospisu górali podhalańskich, a turyści coraz liczniej przybywali w Tatry i na Podhale i przywozili pieniądze, również w nim zasmakowali. Jedli je w domach swoich gospodarzy, a z czasem pojawiły się z menu zakopiańskich karczm i restauracji, potem na całym Podhalu. Obecnie można moskala zamówić także w karczmie góralskiej czy to w Krakowie czy Warszawie. Podawany jest na ciepło z masłem czosnkowym, gulaszem, różnymi sosami, czy łosiem.

Produkt wpisany na listę produktów tradycyjnych – 25.08.2011