Przejdź do informacji o dostępności Przejdź do strony głównej Przeskocz do menu Przeskocz za menu Przeskocz do głównej treści Przejdź do mapy strony

Jan Matejko

Jan Matejko "Autoportret"

Zamknijmy na chwilę oczy i spróbujmy wywołać po powiekami pewne obrazy odwołujące się do naszej historii. Zaczynamy.

Jak wyglądał król Władysław Jagiełło?

Jak wyglądała królowa Jadwiga?

Jak wyglądała bitwa pod Grunwaldem?

Co zrobił Rejtan?

Jak głosił kazania ks. Piotr Skarga?

Czy popełnimy błąd jeżeli zaryzykujemy wspólne twierdzenie, że nasza wyobraźnia operuje głownie obrazami mistrza Jana Matejki? Chyba nie.

Najwybitniejszy polski malarz historyczny, współtwórca naszej narodowej świadomości, urodził się w 1838 r. jako syn Czecha, Franciszka Matejki, oraz krakowskiej mieszczki niemieckiego pochodzenia. Krwi polskiej w jego żyłach płynęło więc niewiele. Jego ojciec był organistą i nauczycielem muzyki, syn natomiast niemal od dziecka wykazywał ogromne talenty i zamiłowania plastyczne. Rysował gdzie mógł i na czym mógł, zaniedbując nierzadko naukę. Wreszcie w 1852 r., mimo niechęci ojca, podjął naukę w Szkole Sztuk Pięknych w Krakowie, ucząc się m. in. u samego mistrza Wojciecha Kornela Stattlera. Równolegle z zamiłowaniem do rysowania dojrzewała w młodym Jasiu ogromna miłość, wręcz namiętność, do poznawania polskiej historii. Z pasją i pracowitością przerysowywał ze starych sztychów, pieczęci i monet wizerunki polskich władców, biskupów czy magnatów. Wykonywał dziecięce i młodzieńcze szkice strojów szlacheckich, z zapałem utrwalał stare budowle. Gromadził też, ku utrapieniu ojca, ogromne mrowie różnych przedmiotów starożytnych, które miały mu w przyszłości posłużyć jako rekwizyty do prac malarskich.

Pierwsze jego znane obrazy powstały w II poł. lat 50-tych XIX w. W 60-tych latach Matejko podjął dzieło ogromnej refleksji malarskiej nad dziejami Polski. Cykl ten rozpoczął znakomity obraz przedstawiający zamyślonego Stańczyka (1862), ale prawdziwą furorę w zapleśniałym trochę i konserwatywnym Krakowie zrobiły dwa kolejne płótna Matejki (Kazanie Skargi, 1864 r. i Rejtan 1866 r.). Obrazy przyjmowane były przez jednych entuzjastycznie przez innych krytycznie. Nauczyciel Matejki, Wojciech Stattler patrząc na Rejtana miał ponoć zdobyć się jedynie na sarkastyczny komentarz - "co tu krzeseł, co tu portek!". Nikt jednak nie mógł płótnom Matejki odmówić ogromnej siły wyrazu. Nie można mu też było odmówić benedyktyńskiej pracowitości. W odstępie dwóch - trzech lat powstawały kolejne obrazy, z których każdy był przenikliwą wizją polskiej historii (Unia Lubelska, 1869 r., Batory pod Pskowem, 1872 r., Kopernik, 1873 r., Bitwa pod Grunwaldem, 1878 r., Hołd Pruski, 1882 r., Sobieski pod Wiedniem, 1883 r., Kościuszko pod Racławicami, 1888, Uchwalenie konstytucji 3 Maja 1791 r, 1891 r.). W przerwach pomiędzy realizacją tych wybitnych dzieł Matejko stworzył także poczet królów polskich, cykl Dzieje Cywilizacji w Polsce, wiele szkiców, portretów i mniejszych obrazów historycznych. Zmarł w swoim domu przy ul. Floriańskiej 41 w roku 1893, w czasie pracy nad kolejnym płótnem pt. Śluby Jana Kazimierza.

Jan Matejko "Stańczyk"

Życie Jana Matejki związane było organicznie z Krakowem, który był źródłem jego nieustannej inspiracji. Był Matejko niewątpliwie malarzem Krakowa, był jednak także malarzem małopolski. Najwięcej zawdzięcza mu Wiśnicz Nowy, w którym bywał wielokrotnie w domu Serafińskich, krewnych swojej żony Teodory szkicując i rysując tutejszą unikalną drewnianą architekturę. W sąsiednim Wiśniczu Starym, w kościele parafialnym, znajdują się obrazy św. Kinga i św. Wojciech, namalowane wspólnie z innym znakomitym malarzem krakowskim Florianem Cynkiem. Inną wizję św. Kingi wg. Matejki można oglądać w kościele ss. Klarysek w Starym Sączu. W czasie swoich licznych podróży po Małopolsce Matejko utrwalał także detale architektoniczne i zabytki w Odrzykoniu, Krzeszowicach, Dębnie k. Tarnowa, Kalwarii Zebrzydowskiej, Wieliczce, Krynicy, Szczawnicy i Rabce.

Jan Matejko "Mikołaj Kopernik"

Jedno można powiedzieć z pewnością. Bez Jana Matejki nasza ojczysta wyobraźnia historyczna byłaby bez wątpienia znacznie uboższa.