Przejdź do informacji o dostępności Przejdź do strony głównej Przeskocz do menu Przeskocz za menu Przeskocz do głównej treści Przejdź do mapy strony

Słynni Małopolanie

Gdyby zapytać, który z Małopolan jest najbardziej znany i szanowany na Węgrzech, odpowiedź mogłaby być tylko jedna: wujaszek Józef Bem.

Polski i węgierski bohater narodowy urodził się w mieście Tarnowie, dokładnie w roku insurekcji kościuszkowskiej (1794 r.). Czy rok ten, nad którym panowanie objął waleczny Mars, mógł otoczyć małe niemowlę aurą wojenną już w kołysce? Trudno orzec. Prawdą jest natomiast, że młodziutki tarnowianin to jeden z wybitniejszych wodzów w polskiej historii. W młodości ukończył szkoły wojskowe, odwiedzając jako kadet Kraków. Ten drobny epizod przyniósł miastu wymierną korzyść. Józef Bem sporządził bowiem rysunki dokumentujące wygląd dawnego pałacu królewskiego na Łobzowie, które należą do rzadkości i są dzisiaj niezwykle cenną dokumentacją tego nie istniejącego już zabytku. W czasie Powstania Listopadowego, już jako młody oficer, odznaczył się w bitwie pod Ostrołęką. Brawurowe szarże konnej artylerii, formacji którą dowodził, uratowały armię polską przed zupełną klęską. To właśnie wtedy Bem objawił swoje niepospolite talenty taktyczne, okazując się być znakomitym teoretykiem i praktykiem dowodzenia formacjami artyleryjskimi. Oceniając dzisiaj z perspektywy czasu powody dla których Polacy przegrali wojnę polsko - rosyjska z l. 1830 - 31, wskazuje się m. in. niedostateczne wykorzystanie oficerów młodszej generacji (J. Bem, I. Prądzyński), zdolnych, wolnych o urazów przegranej kampanii napoleońskiej przeciw Rosji z 1812 r. Niewątpliwie nowatorskie pomysły J. Bema, jak np. wprowadzenie do armii polskiej artylerii rakietowej, mogły w dłuższej perspektywie czasu przynieść wymierne korzyści. Po powstaniu listopadowym, jak wielu innych oficerów, wyjechał do Paryża, gdzie podjął współpracę z ks. Adamem Jerzym Czartoryskim. Był także członkiem Związku Jedności Narodowej.

Największą sławę przyniosły mu wydarzenia Wiosny Ludów. W marcu 1848 r. dowodził obroną rewolucji w Wiedniu, która zakończyła się odsunięciem od władzy kanclerza Metternicha. Niezwłocznie potem wsparł swoją wiedzą i umiejętnościami powstańców węgierskich. Najpierw dowodził armią powstańczą w Siedmiogrodzie, gdzie odniósł liczne zwycięstwa nad znacznie liczniejszą armią cesarską, a pod koniec powstania, w 1849 r. został naczelnym wodzem rewolucyjnej armii.

Po nieuchronnej klęsce powstania, które uległo potędze armii austriackiej i rosyjskiej, Józef Bem kolejny raz został zmuszony do emigracji, tym razem do Turcji. Tutaj służył w armii tureckiej jako Murat Pasza. Zmarł w 1850 r. w Syrii.

Młody Adam urodził się w 1845 r. w małopolskiej wsi Igołomia, leżącej przy drodze z Krakowa do Sandomierza. Pierwotnie przeznaczono go do służby wojskowej. Rozpoczął więc szkolenie w tym zawodzie będąc w latach1857-58 kadetem w Petersburgu. Wkrótce jednak porzucił karierę wojskową i w 1862 r. podjął studia w zasłużonym Instytucie Rolniczo-Leśnym w Puławach. Także i tych studiów nie skończył. W 1863 r. po wybuchu powstania styczniowego, w patriotycznym zapale poszedł w pole bić się za ojczyznę. Walczył w powstaniu dzielnie tracąc w jednej z potyczek nogę. W ten sposób niespełna 20-letni, jeszcze chłopak, a już mężczyzna, został do końca życia kaleką.

Skoro nie dla niego kariera wojskowa i praca leśnika, nie dla niego gloria bohatera narodowego to jaką wybrać dalszą drogę? Wybór padł na sztukę. Po powstaniu Adam Chmielowski rozpoczął więc studia malarskie w Warszawie, które kontynuował w Monachium i w Paryżu. Wybór drogi życiowej zdawał się być słuszny. Chmielowski obdarzony był niewątpliwym talentem, jego prace znalazły uznanie i co nie mniej ważne nabywców. Jego obrazy wystawiane były w kraju, m. in. w słynnym gmachu Zachęty. W 1884 r. osiadł w Krakowie, stolicy polskiej sztuki, mieście opromienionym wówczas sławą Michałowskiego Stattlera i Matejki. Tu włączył się w krąg życia towarzyskiego, stając się częścią krakowskiej bohemy artystycznej. Przyjaźnił się z Józefem Chełmońskim, Maksymilianem Gierymskim, Heleną Modrzejewską, Henrykiem Sienkiewiczem.

Mimo sukcesów towarzyskich i artystycznych Adam Chmielowski odczuwał wciąż w życiu jakąś pustkę. Brak, którego nic i nikt nie mógł wypełnić. Przełom nastąpił w momencie gdy sławny malarz poznał ubóstwo krakowskiego Kazimierza, wówczas dzielnicę nędzy i marginesu społecznego. Poruszony tym co zobaczył zmienił charakter swoich kreacji artystycznych. To właśnie wtedy powstały jego najsłynniejsze obrazy Ecce Homo i Wizja św. Małgorzaty. Wreszcie w 1887 r. przywdział habit tercjarzy franciszkańskich i zaczął zajmować się ubogimi w Krakowie i na Kazimierzu. Od tego też czasu przyjął nowe imię - Albert. Przy ul. Krakowskiej 23 założył ogrzewalnię, pierwsze schronisko dla bezdomnych na ziemiach polskich. W 1888 r. założył Zgromadzenie Braci Posługujących zwane Albertynami, a w 1891 r. żeńską gałąź tego zgromadzenia. Zmarł pełniąc do końca swoją posługę w 1916 r. Beatyfikowany w 1983 r. kanonizowany w 1989 r. przez papieża Jana Pawła II. W dawnej ogrzewalni przy ul. Krakowskiej znajduje się do dnia dzisiejszego izba pamiątek po Bracie Albercie.

Który z Polaków mógłby konkurować ze słynnym Demostenesem, lub niemniej słynnym Cyceronem? Na pewno Ignacy Daszyński.

Polski Demostenes urodził się na Podolu, w Zbarażu w 1866 r. Już w młodości spotkał się z ruchami socjalistycznymi, które wywarły wielki wpływ na ukształtowanie się jego światopoglądu. W czasie swej działalności politycznej umiejętnie i konsekwentnie wiązał ideę niepodległości Polski z głoszeniem lewicowych poglądów, które rozumiał jako równość społeczną i poszanowanie dla reguł państwa demokratycznego. Był jednym z założycieli Polskiej Partii Socjaldemokratycznej Galicji i Śląska Cieszyńskiego, która swe najmocniejsze korzenie zapuściła w Małopolsce. To tutaj, w Krakowie wydawano słynny organ prasowy - "Naprzód", który jakkolwiek ustępował konserwatywnemu "Czasowi", stanowi najlepszą gazetę socjalistyczną wydawaną na ziemiach polskich. Twarda, bezkompromisowa linia pisma, to w głównej mierze zasługa Ignacego Daszyńskiego, który był jej redaktorem od 1893 r. Od 1897 r. nieprzerwanie aż do upadku Monarchii Habsburskiej, był posłem do sejmu wiedeńskiego, stając się z czasem postacią niezwykle charakterystyczną. Miał wielu wrogów, wielu przyjaciół, ale osób wobec niego obojętnych na ławach parlamentarnych trudno było znaleźć. Największa w tym zasługa jego zdolności oratorskich. Z najmniejszej kwestii, którą uznał za ważną, potrafił zrobić wielką sprawę. Swymi słowami pociągał i zrażał, ale zawsze osiągał jeden skutek - koncentrował uwagę sali na rzeczach które podnosił.

Przed wybuchem I wojny światowej swój talent i autorytet rzucił na szalę dążeń narodowych. Obce mu były poglądy tzw. lewicy rewolucyjnej wyznającej wyższość dążenia do zmian struktur społecznych nad starania o niepodległość. Czynnie włączył się do działającej w Galicji Komisji Skonfederowanych Stronnictw Niepodległościowych, podjął najbliższą współpracę z Józefem Piłsudskim, poparł jego akcję wojskową w 1914 r. a następnie dzieło tworzenia legionów. W październiku 1918 r. został wiceprezesem Polskiej Komisji Likwidacyjnej, organu powołanego w celu przejęcia władzy w Galicji z rąk zaborców. Po nieobecność Józefa Piłsudskiego, 7 listopada 1918 r., w Lublinie stanął na czele tzw. rządu lubelskiego, nie uznanego przez wszystkie środowiska polityczne w Polsce. Wtedy też zdał egzamin z rozwagi politycznej i lojalności, bowiem po przybyciu Piłsudskiego do kraju (11 listopada) podporządkował się całkowicie Naczelnikowi Państwa. W odrodzonej Polsce włączył się w działalność polityczną. Był od 1919 r. członkiem Rady Naczelnej PPS, stając kilkakrotnie na czele tej partii. W czasie wojny Polsko - Radzieckiej w 1920 r. jako wicepremier, wziął na siebie spory ciężar odpowiedzialności za losy młodego państwa. W pierwszym rzędzie miał jednak temperament parlamentarzysty. Był nieprzerwanie posłem w l. 1919 - 35. Od roku 1922 aż do 1927 pełnił godność wicemarszałka, a w l. 1928 - 30 był marszałkiem. Wciąż kipiący talentem oratorskim, mimo postępującej choroby, mimo ogromnego szacunku, wręcz uwielbienia, jakim darzył Józefa Piłsudskiego, począwszy od 1926 r. stał się obrońcą opozycji, a z czasem jej czynnym działaczem. Usiłował przeciwdziałać łamaniu praworządności, której najwyraźniejszym przejawem był tzw. proces brzeski z 1931 r. Dalszy postęp choroby uniemożliwił mu prowadzenie aktywnego życia politycznego. Zmarł w Krakowie w 1936 r. i pochowany został z największymi honorami na Cmentarzu Rakowickim.

Jan Długosz był synem ziemi sieradzkiej. Urodził się w 1415 r. w Niedzielsku koło Brzeźnicy. Jego ojciec, również Jan, miał nie lada problem. Choć sam rodu herbowego, nie był na tyle zamożny aby zapewnić utrzymanie ze swojego majątku wszystkim swoim synom. Miał ich bowiem dwunastu, wszystkich rzecz jasna o imieniu Jan. Oprócz dwunastu synów nosił też w sercu brzemię urazy do króla Władysława Jagiełły. Jako rycerz ofiarnie walczył bowiem pod Grunwaldem, ale jego rodzina nie została z tego tytułu w żaden sposób wynagrodzona i uhonorowana. Musiało to stanowić istotny problem dla ojca naszego kronikarza, bo swą niechęć do króla udało mu się przelać na swego syna. W rzeczy samej Jan Długosz junior nigdy nie przekonał się do Litwina na polskim tronie czemu dał wyraz nie jeden raz w swoich dziełach.

Zanim jednak dzieła te powstały mały Jasio, przeznaczony do stanu duchownego, kształcił się najpierw w szkole parafialnej w Nowym Korczynie, a następnie studiował na wydziale sztuk wyzwolonych Akademii Krakowskiej. Jako młody ksiądz trafił na służbę do Zbigniewa Oleśnickiego, co niewątpliwie otwarło mu drogę do dalszej kariery. Objął kolegiatę wiślicką, a potem został kanonikiem sławnej Kapituły Krakowskiej. Pozostawił po sobie liczne dzieła pisarskie. Obok najsłynniejszej i prekursorskiej kroniki - pt. Roczniki sławnego Królestwa Polskiego, stworzył m. in. wymagające benedyktyńskiego nakładu pracy dzieło; Liber Beneficiorum (Księgę uposażeń diecezji krakowskiej), stanowiącej po dziś dzień nieocenione źródło poznania wsi, miast i miasteczek Małopolskich. Inny charakter miała ilustrowana praca Banderia Pruthenorum, będąc opisem chorągwi krzyżackich zdobytych w czasie wielkiej wojny z zakonem w 1410 r.

Był też znakomitym gospodarzem. W Pychowicach pod Krakowem, które dzierżawił i świetnie nimi gospodarował, do dnia dzisiejszego można oglądać, pamiętające jego czasy zabudowania gospodarcze. Mimo krytycznego stosunku do dynastii Jagiellonów, zdobył zaufanie Kazimierza Jagiellończyka, który powierzył mu wychowanie swoich synów. Jako osoba z bliskiego otoczenia króla, słynący z mądrości i roztropności Jan Długosz uczestniczył w licznych poselstwach dyplomatycznych, dając się poznać na innych dworach środkowo - europejskich. Może właśnie dlatego ofiarowano mu zaszczytne Arcybiskupstwo Praskie, którego nie przyjął oraz Arcybiskupstwo Lwowskie, które przyjął, ale objąć osobiście nie zdołał, gdyż przeszkodziła mu w tym śmierć. Osiągnąwszy spory majątek był wreszcie hojnym fundatorem. To on sprowadził na Skałkę eremitów św. Pawła (Paulinów), którzy odwdzięczyli się swemu dobroczyńcy, grzebiąc go po śmierci (1480 r.) w krypcie pod kościołem. W krypcie tej, przebudowanej w XVIII i w XIX w. spoczywają otoczone czcią kości polskiego dziejopisarza.

W 1988 r. odbyła się w Krakowie premiera sztuki pod prowokacyjnym tytułem Nigdy już tu nie powrócę. Jej twórcą, reżyserem, scenografem i bohaterem w jednej osobie był artysta, który swą wizyjną twórczością o niezwykłej sile przekazu scenicznego, zdobył sobie sławę na obydwu półkulach ziemskiego globu.
Tadeusz Kantor urodził się w 1915 r. w maleńkim, prowincjonalnym miasteczku galicyjskim leżącym na południe od Ropczyc i Sędziszowa Małopolskiego. To właśnie w Wielopolu Skrzyńskim kształtowała się osobowość człowieka, którego historia życia znalazła, niczym w lustrze, odbicie w jego sztuce.

"Umarła klasa"
Początki jego twórczości artystycznej wiążą się ze słynną Grupą Krakowską, której był współzałożycielem. Równolegle z twórczością malarską dojrzewała w Kantorze wizja własnego teatru, a właściwie świata, którego teatr był sceną i treścią zarazem. W okresie okupacji hitlerowskiej założył w Krakowie Teatr Niezależny. Jakże różny był to teatr w odróżnieniu np. od działającego również w czasie II wojny światowej Teatru Rapsodycznego Mieczysława Kotlarczyka, w którym występował m. in. Karol Wojtyła. Teatr Kotlarczyka był "redutą słowa", Kantor opierał swoja sztukę na niezwykle sugestywnym przekazie plastycznym. Kontynuacją Teatru Niezależnego został teatr Cricot 2, założony wspólnie z Marią Jaremą. Już pierwsza premiera tego teatru, Mątwa Stanisława Ignacego Witkiewicza (Witkacego), była świadectwem coraz pełniejszego kształtowania się artystycznej osobowości i dojrzałości Tadeusza Kantora. Tak oto powstał jedyny w swym rodzaju teatr który był połączeniem dźwięku, gestu, obrazu, symbolu. Teatr, który tak dalece spoił się ze swoim twórcą, że wszelkie próby oddzielenia Kantora od jego dzieła są działaniem skazanym z góry na porażkę. Mistrz siedzący na scenie na swym charakterystycznym, drewnianym, składanym krześle, nerwowo, a czasem wręcz brutalnie ingerujący w pracę aktorów, stał się nieodłącznym elementem każdej sztuki, jej podmiotem i fragmentem scenografii zarazem. Trudno nawet powiedzieć, czy aktorzy grający w jego przedstawieniach byli w istocie aktorami, czy jedynie narzędziami pomocnymi w realizacji wizji genialnego artysty.

Największe sukcesy Tadeusza Kantora wiążą się premierą sztuki Umarła Klasa (1975), która poprzez swój autentyzm i prostotę jest niesamowitą opowieścią o przemijaniu i trwałości. Po sukcesie Umarłej Klasy każda nowa premiera była oczekiwana i przyjmowana jako wielkie wydarzenie. Tak było z sztuką Wielopole, Wielopole (1980) oraz z następnymi kreacjami Kantora: Niech szczezną artyści (1985), Nigdy już tu nie powrócę (1988), oraz z ostatnią sztuką, której premiera odbyła się już po śmierci Tadeusza Kantora (8.12. 1990) - Dziś są moje urodziny .

Na Cmentarzu Rakowickim w Krakowie, na ławeczce szkolnej siedzi chłopczyk z umarłej klasy. Oparty o poręcz ławki krzyż, na pulpicie szkolny kajecik. To Tadeusz Kantor w drodze w nieznane, którą usiłował oświetlić reflektorem swej sztuki. Czy mu się to udało?

"W miarę zwiększania się odległości, ludzie i przedmioty maleją z perspektywy. W miarę mijania czasu, postać Kwiatkowskiego z perspektywy historycznej będzie rosła i wysunie się na czoło okresu zamkniętego datami 1918-1939"

Jan Nowak-Jeziorański
"W poszukiwaniu nadziei", Warszawa 1993 r

Eugeniusz Kwiatkowski to niekonwencjonalna postać w historii Polski XX wieku. Posiadał szerokie zainteresowania intelektualne. Interesował się nowoczesną techniką przemysłową, chemią, historią, zajmowała go polityka morska oraz nauki ekonomiczne. Wybitny ekonomista, Minister Przemysłu i Handlu, Minister Skarbu, Wicepremier, Kierownik Delegatury Rządu do Spraw Wybrzeża.

Urodził się 30 grudnia 1888 roku w Krakowie.Jego ojciec Jan był inż. kolejowym, matka Wincenta pochodziła ze znanej krakowskiej rodziny mieszczańskiej Moszczeńskich. Dzieciństwo spędził w Czernichowicach pod Zbarażem, który z ruinami starego zamku i klasztorem Bernardynów sprzyjał patriotycznemu wychowaniu przyszłego działacza politycznego. W latach 1907 - 1012 studiował chemię na Politechnice Lwowskiej i na Uniwersytecie w Monachium. Jako student należał do niepodległościowych organizacji "Zet" i "Zarzewie". W czasie I wojny światowej służył w Legionach i walczył o niepodległość w konspiracyjnej Polskiej Organizacji Wojskowej. W okresie wojny polsko-bolszewickiej pracował w Głównym Urzędzie Zaopatrzenia Armii przy Ministerstwie Spraw Wojskowych. Od 1918 do 1920 r. był chorążym w sekcji chemicznej w Wojsku Polskim. Nie wiązał jednak swej przyszłości z armią i w 1921 r. wystąpił z wojska w stopniu porucznika. Po opuszczeniu czynnej służby wojskowej Kwiatkowski stał się jednym z pionierów odbudowy i rozbudowy przemysłu chemicznego w Polsce.W 1921 r. został wykładowcą na Wydziale Chemicznym Politechniki Warszawskiej, a w dwa lata później objął dyrekcję techniczną Fabryki Związków Azotowych w Chorzowie. Karierę ministerialną rozpoczął po zamachu majowym w 1926 roku, kiedy to kierując resortem przemysłu i handlu w rządzie Kazimierza Bartla, przyczynił się do przyspieszenia budowy portu i miasta Gdyni, zapoczątkował rozwój towarzystw żeglugowych oraz sprawował pieczę nad budową najnowocześniejszej w owym czasie Państwowej Fabryki Związków Azotowych w Mościcach pod Tarnowem. Łączył w sobie cechy działacza gospodarczego i męża stanu, wyróżniał się erudycją i bogatą osobowością. W latach 1928-30 był posłem na sejm z listy Bezpartyjnego Bloku Współpracy z Rządem (BBWR). W bezpośredniej walce politycznej BBWR z partiami opozycyjnymi Kwiatkowski jednak nie brał w zasadzie udziału. Obcy był mu fanatyzm, nienawiść do działaczy ruchu ludowego, narodowego czy socjalistycznego. W swych poglądach najbliższy był umiarkowanej, centrowej opozycji. Był głównym twórcą Powszechnej Wystawy Krajowej zorganizowanej w 1926 roku w Poznaniu dla uczczenia 10 rocznicy odzyskania niepodległości.Śmiałe, antykonformistyczne poglądy, tendencje liberalne manifestowane wobec opozycji antysanacyjnej spowodowały nieobecność Kwiatkowskiego w rządzie w latach1930-1935. W tym czasie był naczelnym dyrektorem fabryki w Mościcach. Kolejny raz powołany na rządowe stanowiska pełnił w latach 1935 - 1939 funkcje ministra skarbu i wicepremiera w gabinetach Mariana Zyndrama - Kościałowskiego (1935 - 1936) i Felicjana Sławoja - Składkowskiego (1936 - 1939) kierując całokształtem życia gospodarczego Rzeczypospolitej Polskiej. Patronował Centralnemu Okręgowi Przemysłowemu, będąc autorem jego planu, a następnie koordynatorem jego budowy. Powstały wtedy: huta stali w Pławnie (wkrótce przemianowana na Stalową Wolę), fabryka celulozy w Niedomicach, fabryka gum jezdnych w Dębicy, elektrownia z zaporą na Dunajcu w Rożnowie, zakłady przemysłu lotniczego w Rzeszowie i Mielcu.

W obliczu klęski wrześniowej wraz z rządem opuścił Polskę 18 września 1939, został internowany do Rumunii. W 1945 r. zdecydował się na powrót do kraju i objęcie stanowiska kierownika Delegatury Rządu do Spraw Wybrzeża. Pracował w Gdańsku, Elblągu, Szczecinie, był również przewodniczącym Komisji Planu Rozbudowy Trójmiasta. Po rozwiązaniu w styczniu 1948 r. Delegatury do Spraw Wybrzeża stopniowo był odsuwany od działalności państwowej, bowiem szybko się okazało, że jego plany gospodarcze nie zgadzają się z linią polityczną nowego rządu. Przeniósł się wówczas do Krakowa i poświęcił pracy naukowej: wykładał historię gospodarczą świata w Wyższej Szkole Handlu Morskiego w Gdyni i w Uniwersytecie Jagiellońskim. Był członkiem licznych towarzystw naukowych, współpracował z czasopismami fachowymi. W 1972 roku został odznaczony Krzyżem Komandorskim Orderu Odrodzenia Polski z Gwiazdą oraz otrzymał Złotą odznakę "Zasłużony Pracownik Morza". W 1973 r. jeszcze raz sięgnięto do jego olbrzymiej wiedzy dotyczącej gospodarki morskiej, poproszono go o konsultację planu budowy Portu Północnego.

"W uznaniu nieprzemijających zasług dla rozwoju polskiej gospodarki morskiej, floty handlowej oraz portu i miasta Gdyni, budowniczemu Centralnego Okręgu Przemysłowego, wybitnemu przedstawicielowi polskiej myśli gospodarczej" w 1974 r. został nadany tytuł doktora honoris causa nauk ekonomicznych Uniwersytetu Gdańskiego.

Eugeniusz Kwiatkowski to autor wielu prac, m.in. "Dysproporcje. Rzecz o Polsce przeszłej i obecnej", "Zarys dziejów gospodarczych świata", "Polska i jej morze", "Nowoczesna chemia przemysłowa", "The economic progress of Poland", "Les problemes economiques contemporains", "Polnische Handelsvertrage", "Polska na morzu", "Polska gospodarcza", "Postęp gospodarczy Polski".

Zmarł w Krakowie 22 sierpnia 1974 r. w wieku 86 lat. Na miejsce wiecznego spoczynku na Cmentarzu Rakowickim odprowadził go ówczesny kardynał Karol Wojtyła.
Imię tego wybitnego ekonomisty i męża stanu nosi w Krakowie Zespół Szkół Ekonomicznych nr 3, a także ulica na os. Zarzecze w Bronowicach Nowych. Akademia Ekonomiczna przyznaje co roku nagrodę im. Eugeniusza Kwiatkowskiego za publikacje ekonomiczne.

13 czerwca 1997 roku został odznaczony pośmiertnie Orderem Orła Białego przez Prezydenta RP Aleksandra Kwaśniewskiego w uznaniu znamienitych zasług.

Źródło: Marian Marek Drozdowski, "Eugeniusz Kwiatkowski. Człowiek i dzieło.", Kraków, 1989.

Ktoś znający lepiej historię życia naszego narodowego Bohatera żachnie się usłyszawszy, że Tadeusza Kościuszkę zalicza się do Małopolan. Bo i w istocie dlaczego? Urodzony na terenie dzisiejszej Białorusi (w Mereczowszczyźnie w 1746 r.), zmarły w szwajcarskiej Solurze (1817 r.), mieszkający wiele lat w innych regionach Polski oraz w Stanach Zjednoczonych, Paryżu, Szwecji, Anglii czy w Rosji, w Małopolsce spędził wszystkiego ok. 2 miesięcy ze swego ponad 70 - letniego życia. Mimo to można znaleźć wiele argumentów aby jego pamięć wiązać z tym waśnie regionem.

Młodość Tadeusza Kościuszki upłynęła w cieple domu rodzinnego, gdzie zgodnie ze zwyczajem szlacheckim pobierał pierwsze nauki. Następnie kształcił się w szkole zakonnej aby wreszcie zostać uczniem elitarnej warszawskiej Szkoły Rycerskiej. Tu objawiły się liczne talenty przyszłego naczelnika insurekcji. Znakomity matematyk, geometra i rysownik specjalizował się w inżynierii wojskowej, przerastając wkrótce swych nauczycieli. Zakończywszy naukę, mimo znakomitych wyników nie uzyskał jednak angażu w szczupłej polskiej armii. Po krótkim pobycie w Paryżu wyjeżdża więc do Ameryki Północnej, gdzie właśnie kolonie angielskie walczą z koroną brytyjską o niepodległość. Jego pierwszy pobyt na tym kontynencie (1776 - 83) przyniósł mu sławę obrońcy Saratogi i Titeratogi oraz przyjaźń Jerzego Waszyngtona, Beniamina Franklina i Tomasza Jeffersona. Jako pułkownik armii amerykańskiej powrócił do kraju, gdzie najpierw z kiepskim skutkiem gospodarzył w rodzinnym majątku, aż wreszcie uzyskał zatrudnienie w polskiej armii w stopniu generała majora. W tym stopniu walczył w czasie wojny polsko - rosyjskiej (1792 r). Za uporczywą obronę przeprawy przez Bug pod Dubienką, otrzymał order Virtuti Militari. Bitwa ta ugruntowała jego sławę, szacunek zdobył natomiast dzięki demonstracyjnej dymisji, jaką odważnie złożył po przystąpieniu króla Stanisława Augusta Poniatowskiego do Targowicy.

Rozgoryczony postawą monarchy udał się ponownie na emigrację, skąd zawezwany został na wodza powstania narodowego. Choć świadomy ogromnej przewagi wojsk zaborczych, zgodził się objąć dowództwo i 24 III 1794 r. stawił się w Krakowie. Wcześniej był tu dwukrotnie, przejazdem. Tym razem zabawił niewiele dłużej. Po koncentracji polskiej armii wyruszył z Krakowa na północ aby 4 IV pokonać korpus rosyjski gen. Tormasowa pod Racławicami. Bitwa ta, choć nie rozstrzygnęła losów powstania, przeszła do legendy. Była to bowiem pierwsza w dziejach polskich bitwa, która została rozstrzygnięta dzięki udziałowi formacji chłopskich, popularnie zwanych kosynierami. Triumfalny wjazd Kościuszki do Krakowa w dniu 8 IV był zarazem ostatnim dniem jego pobytu w tym mieście. Niedługo później opuścił Małopolskę aby już do niej nigdy nie powrócić. Czy aby jednak na pewno?

Po klęsce pod Maciejowicami (10 X ) dostał się do niewoli rosyjskiej, którą opuścił po śmierci carycy Katarzyny w 1796 r. Przez Szwecję i Anglię udał się do swojej drugiej ojczyzny, do Stanów Zjednoczonych. Już jednak w 1798 r., po uregulowaniu swych spraw majątkowych na drugiej półkuli, powrócił do Europy, do Francji, gdzie pod Paryżem spędził 16 lat. Wreszcie w 1814 roku przeniósł się do Szwajcarii gdzie w mieście Solura, w domu Franciszka Ksawerego Zeltnera spędził ostanie lata życia. Zmarł 15 X 1817 r.

I wtedy właśnie wszystko się zaczęło, na potwierdzenie słów, że dzieło życia męża wybitnego, przedłuża jego życie. Wtedy też okazało się, że mimo upływu lat Kościuszko nigdy nie opuścił ani Krakowa, ani Małopolski. Był wprawdzie nieobecny ciałem, ale duchem trwał nadal. Był obecny pośród królów na wawelskim wzgórzu, jako ostatni obrońca ojczyzny. Był obecny na polach racławickich, gdzie wprawdzie dawno trawa porosła wykroty po kulach armatnich, ale wciąż żyła opowieść o naczelniku i o tych, którzy zarówno żywią, jak chłopom przystało, ale i po szlachecku bronią. To właśnie tutaj, pomiędzy Prądnikiem a Bosutowem pokazywano sobie wierzby i grusze, pod którymi w czasie swej krótkiej racławickiej kampanii Kościuszko odpoczywał. Lata mijały, drzewa się starzały, ale pamięć była świeża jak podmuch wolności w 1794 r. Nic więc dziwnego, że w Krakowie podjęto udane starania o sprowadzenie zwłok Bohatera na Wawel. Jego uroczysty pogrzeb, wzorowany na funeralnych uroczystościach królewskich, odbył się w katedrze w czerwcu 1818 r., a trumnę złożono w krypcie św. Leonarda obok ks. Józefa Poniatowskiego i Jana III Sobieskiego. Na tym nie koniec. W l. 1820 - 23 na górze bł. Bronisławy, wznoszącej się nad podkrakowskim Zwierzyńcem, staraniem całego narodu usypano Kościuszce symboliczną mogiłę - kopiec, wzorowany na kurhanach legendarnego Krak i Wandy. Choć Tatry, jak dowodzi geografia, wyżej pną się do nieba niż ten kopiec, to jednak tylko z jego szczytu można ogarnąć tak wielki horyzont - horyzont tysiącletnich dziejów polskich. Jak pisał krakowski poeta Edmund Wasilewski

Czy widzisz tam górę na górze
jak czerni się uroczyście (...)
Ona po wieków głębinie
święta, nietknięta, popłynie.

Jan Matejko

Zamknijmy na chwilę oczy i spróbujmy wywołać po powiekami pewne obrazy odwołujące się do naszej historii. Zaczynamy.

Jak wyglądał król Władysław Jagiełło?
Jak wyglądała królowa Jadwiga?
Jak wyglądała bitwa pod Grunwaldem?
Co zrobił Rejtan?
Jak głosił kazania ks. Piotr Skarga?
Czy popełnimy błąd jeżeli zaryzykujemy wspólne twierdzenie, że nasza wyobraźnia operuje głownie obrazami mistrza Jana Matejki? Chyba nie.

Najwybitniejszy polski malarz historyczny, współtwórca naszej narodowej świadomości, urodził się w 1838 r. jako syn Czecha, Franciszka Matejki, oraz krakowskiej mieszczki niemieckiego pochodzenia. Krwi polskiej w jego żyłach płynęło więc niewiele. Jego ojciec był organistą i nauczycielem muzyki, syn natomiast niemal od dziecka wykazywał ogromne talenty i zamiłowania plastyczne. Rysował gdzie mógł i na czym mógł, zaniedbując nierzadko naukę. Wreszcie w 1852 r., mimo niechęci ojca, podjął naukę w Szkole Sztuk Pięknych w Krakowie, ucząc się m. in. u samego mistrza Wojciecha Kornela Stattlera. Równolegle z zamiłowaniem do rysowania dojrzewała w młodym Jasiu ogromna miłość, wręcz namiętność, do poznawania polskiej historii. Z pasją i pracowitością przerysowywał ze starych sztychów, pieczęci i monet wizerunki polskich władców, biskupów czy magnatów. Wykonywał dziecięce i młodzieńcze szkice strojów szlacheckich, z zapałem utrwalał stare budowle. Gromadził też, ku utrapieniu ojca, ogromne mrowie różnych przedmiotów starożytnych, które miały mu w przyszłości posłużyć jako rekwizyty do prac malarskich.

Pierwsze jego znane obrazy powstały w II poł. lat 50-tych XIX w. W 60-tych latach Matejko podjął dzieło ogromnej refleksji malarskiej nad dziejami Polski. Cykl ten rozpoczął znakomity obraz przedstawiający zamyślonego Stańczyka (1862), ale prawdziwą furorę w zapleśniałym trochę i konserwatywnym Krakowie zrobiły dwa kolejne płótna Matejki (Kazanie Skargi, 1864 r. i Rejtan 1866 r.). Obrazy przyjmowane były przez jednych entuzjastycznie przez innych krytycznie. Nauczyciel Matejki, Wojciech Stattler patrząc na Rejtana miał ponoć zdobyć się jedynie na sarkastyczny komentarz - "co tu krzeseł, co tu portek!". Nikt jednak nie mógł płótnom Matejki odmówić ogromnej siły wyrazu. Nie można mu też było odmówić benedyktyńskiej pracowitości. W odstępie dwóch - trzech lat powstawały kolejne obrazy, z których każdy był przenikliwą wizją polskiej historii (Unia Lubelska, 1869 r., Batory pod Pskowem, 1872 r., Kopernik, 1873 r., Bitwa pod Grunwaldem, 1878 r., Hołd Pruski, 1882 r., Sobieski pod Wiedniem, 1883 r., Kościuszko pod Racławicami, 1888, Uchwalenie konstytucji 3 Maja 1791 r, 1891 r.). W przerwach pomiędzy realizacją tych wybitnych dzieł Matejko stworzył także poczet królów polskich, cykl Dzieje Cywilizacji w Polsce, wiele szkiców, portretów i mniejszych obrazów historycznych. Zmarł w swoim domu przy ul. Floriańskiej 41 w roku 1893, w czasie pracy nad kolejnym płótnem pt. Śluby Jana Kazimierza.

Jan Matejko

Życie Jana Matejki związane było organicznie z Krakowem, który był źródłem jego nieustannej inspiracji. Był Matejko niewątpliwie malarzem Krakowa, był jednak także malarzem małopolski. Najwięcej zawdzięcza mu Wiśnicz Nowy, w którym bywał wielokrotnie w domu Serafińskich, krewnych swojej żony Teodory szkicując i rysując tutejszą unikalną drewnianą architekturę. W sąsiednim Wiśniczu Starym, w kościele parafialnym, znajdują się obrazy św. Kinga i św. Wojciech, namalowane wspólnie z innym znakomitym malarzem krakowskim Florianem Cynkiem. Inną wizję św. Kingi wg. Matejki można oglądać w kościele ss. Klarysek w Starym Sączu. W czasie swoich licznych podróży po Małopolsce Matejko utrwalał także detale architektoniczne i zabytki w Odrzykoniu, Krzeszowicach, Dębnie k. Tarnowa, Kalwarii Zebrzydowskiej, Wieliczce, Krynicy, Szczawnicy i Rabce.

Jan Matejko

Jedno można powiedzieć z pewnością. Bez Jana Matejki nasza ojczysta wyobraźnia historyczna byłaby bez wątpienia znacznie uboższa.

Gdy umierał 19 grudnia 1954 r. miał 99 lat (do pełnych stu lat zabrakło mu 30 dni). Jeszcze w czerwcu tego roku grał na scenie swoja znakomitą kreację - Dynadalskiego w Zemście Fredry.

Ludwik Solski, bo o nim rzecz jasna mowa, urodził się jako syn ziemi małopolskiej, w Gdowie, 20 stycznia 1855 r. Od wczesnej młodości Ludwisiowi w głowie było tylko jedno - teatr. Najpierw był jego biernym i żarłocznym odbiorcą, potem statystą, aktorzyną drugiego i trzeciego planu w objazdowych teatrzykach i na scenach Poznania i Warszawy, aby wreszcie w 1883 r. osiąść w Krakowie gdzie rozpoczęła się na dobre jego niezwykła, otoczona legendą kariera. Jako aktor uważany był za współtwórcę aktorstwa psychologicznego. Postacie, które kreował studiował perfekcyjnie, poszukując pomocy w studiach portretowych czy rzeźbiarskich granych osób. Znany był z ogromnej, benedyktyńskiej wręcz pracowitości i z ogromnych wymagań stawianych w pierwszym rzędzie sobie a w drugiej kolejności tym, z którymi współpracował. Był aktorem wszechstronnym, ale do najbardziej znanych jego ról należały bez wątpienia role z komedii Aleksandra Fredry. Do legendy przeszła też przejmująca postać starego wiarusa z Warszawianki Stanisława Wyspiańskiego, który zresztą upamiętnił Solskiego na pastelowym portrecie, w tej właśnie roli. Jedną z recept Solskiego na sukces byli nauczyciele, których pokornie i rozumnie naśladował. Był uczniem takich mistrzów teatru jak Koźmian, Pawlikowski czy Kotarbiński.

W wieku 50 lat, w 1905 r., został dyrektorem miejskiego teatru krakowskiego (dzisiaj teatr im. Juliusza Słowackiego). Jako dyrektor z jednej strony umacniał na scenie repertuar narodowy, ze szczególnie ukochanym Wyspiańskim, ale odważnie sięgał także do dramatów twórców obcych jak Czechow czy Strindberg. Aż do końca swego życia , tj. przez 49 lat związany był z Teatrem Słowackiego. Tutaj też w 1954 r. wyprawiono mu huczny jubileusz 80 - lecia pracy twórczej. Z tej okazji w marcu Senat UJ nadał mu zaszczytny tytuł doktora Honoris Causa. W dziejach polskiego i krakowskiego teatru Ludwik Solski jest postacią pomnikową. Niedoścignionym wzorem dla pokoleń aktorów krakowskich. Warto pamiętać, że zasłużony dla Małopolski tarnowski teatr nosi jego imię.

Warszawa lata 20-te, budynek sejmowy. Szerokie korytarze są opustoszałe. Akurat jest przerwa w obradach, a więc posłowie okupują sejmowy bufet i przy wykwintnym jadle, zakrapianym wysokogatunkowym winem, omawiają ostatnie głosowanie. Czy wszyscy? Nie wszyscy. W pustym korytarzu osamotniony siedzi jeden z nich. Wysoki, barczysty o prostej ale szlachetnej twarzy okolonej sumiastym wąsem. Biała koszula bez kołnierza i bez muszki ani krawata, spodnie wpuszczone do wysokich skórzanych butów. Na kolanach lniana serweta, na niej ćwiartka żytniego chleba i połeć wędzonej słoniny. W prawej ręce zakrzywiony, groźnie wyglądający kozik. Przy lewej nodze, na podłodze szklana flaszka po wódce, napełniona białym żurem. Choć odosobniony od innych i demonstracyjnie podkreślający swą prostotę, a nawet ubóstwo, mężczyzna emanuje dumą i powagą. Wygląda to nawet trochę dziwnie. Posłowie z rodów hrabiowskich i z tytułami profesorskimi wracający z bufetu, przechodząc obok niego pierwsi, z wyraźnym szacunkiem nisko kłaniają się przed synem chłopskim z Wierzchosławic.

Wincenty Witos urodził się w 1874 r. jako syn ziemi tarnowskiej. Dorastał w rodzinie chłopskiej, pracując od dziecka na roli. W młodości spotkał się z rozwijającym się w Galicji ruchem ludowym stając się z czasem jego czołowym działaczem i niekwestionowanym przywódcą. Jego kariera polityczna związana była z dziejami Polskiego Stronnictwa Ludowego, a konkretnie jego najsilniejszego odłamu - PSL "Piast". Już w 1908 r. został posłem na Sejm Krajowy Galicyjski, a od 1911 r. posłem na do sejmu austriackiego. Po odrodzeniu państwa polskiego został posłem do sejmu Rzeczpospolitej Polskiej (od 1919 r.) i zasiadał w nim nieprzerwanie aż do roku 1930. W tym czasie trzykrotnie pełnił funkcję premiera, Najpierw w tragicznym okresie wojny Polsko - Radzieckiej (1920-21), potem w 1923 r. , aż wreszcie w 1926 r. Po przewrocie majowym stał się jednym z czołowych opozycjonistów wobec polityki Józefa Piłsudskiego i przywódcą tzw. centrolewu, skupiającego siły polityczne opozycji. W 1931 r. skazany w czasie tzw. Procesu Brzeskiego, od 1933 r. przebywał na emigracji, choć formalnie pełnił funkcję prezesa Stronnictwa Ludowego. Do Polski powrócił w 1939 r. W czasie II wojny światowej dwukrotnie aresztowany szczęśliwie uniknął śmierci i obozu koncentracyjnego. Zmarł w Krakowie w 1945 r.

W czasie swego niezwykle aktywnego życia, poza okresami gdy dzierżył funkcję premiera, na stałe mieszkał w Wierzchosławicach i gospodarzył na swojej roli. Wzywany przez Ojczyznę, niczym legendarny Cyncynatus, rolnik i wódz rzymski z V w. p.n.e., zostawiał swe prywatne życie aby służyć sprawie narodowej. W jego rodzinnym domu znajduje się obecnie Muzeum Biograficzne Wincentego Witosa (Wierzchosławice 698, oddział Muzeum Okręgowego w Tarnowie).

Jan Paweł II - największy z Polaków, żył 85 lat. Choć czas to długi - dla nas zbyt krótki.
Przeżył życie nie marnując ani chwili. Wypełnił je myślą, słowem i czynem. Trudno jest napisać biografię człowieka, którego dokonaniami można obdzielić tak wiele osób.
Wielki człowiek, Małopolanin, Piotr naszych czasów, autorytet moralny dla ludzi różnych wyznań, kultur i pokoleń.

Życiorys

A wszystko zaczęło się w Wadowicach 18 maja 1920 r. W rodzinie mieszczańskiej przyszedł na świat Karol Wojtyła. Wcześnie stracił matkę - Emilię, a następnie starszego brata - Edmunda- zdolnego lekarza, który w 1932 r. zaraził się szkarlatyną od swojego pacjenta. Religijna atmosfera domu rodzinnego nie pozostała bez wpływu na młodego Karola. Szybko ujawniła się jego wybitna osobowość i niezwykłe zdolności. Był zdolnym uczniem, sportowcem, występował w amatorskim teatrzyku. Po ukończeniu gimnazjum w 1938 roku, rozmiłowany w literaturze Wojtyła wraz z ojcem przeniósł się do Krakowa, aby studiować polonistykę na Uniwersytecie Jagiellońskim. Wybuch drugiej Wojny światowej przerwał jego edukację jedynie na chwilę, bowiem już w 1942 wrócił na studia, tym razem teologiczne. Lata wojny to dla Karola czas pracy w kamieniołomie i fabryce chemicznej, nauki, teatru, ale także osobistego dramatu - stracił ojca, ostatnią osobę z najbliższej rodziny. Po ukończeniu studiów 1 listopada 1946 otrzymał święcenia kapłańskie z rąk arcybiskupa Adama Sapiehy. Wyjeżdża do Rzymu na studia teologiczne, a w 1948 r. rozpoczął pracę kapłańską w parafii Niegowić koło Bochni. W tym samym roku obronił pracę doktorską na Wydziale Teologicznym UJ, pięć lat później habilitował się, a w 1957 otrzymał tytuł docenta.

Sukcesom w życiu naukowym i obowiązkom kapłańskim towarzyszyły częste spotkania z młodzieżą i przyjaciółmi poza murami kościołów. Swoją mądrością Karol Wojtyła potrafił dzielić się jeżdżąc na nartach, pływając kajakiem czy pieszo przemierzając zakątki całej Polski. Dzięki niekonwencjonalnemu zachowaniu i dużej otwartości zdobywał ludzkie serca i przyciągał do siebie coraz więcej osób.

W 1958 r. Karol Wojtyła został krakowskim biskupem pomocniczym, a w 1964 - arcybiskupem. Dużo publikował. Wydał m.in.: "Miłość i odpowiedzialność", "Osobę i czyn", dramaty: "Brat naszego Boga", "Przed sklepem jubilera", a także wiersze. Publikował pod pseudonimem Andrzej Jawień.

W 1967 r. otrzymał nominację kardynalską. Opublikował m. in.: w "Roczniku Filozoficznym" prace: "Problem teorii moralności" i "W nurcie zagadnień posoborowych". Drukował w "Osservatore Romano" i w "'Tygodniku Powszechnym". W grudniu 1969 roku wydał książkę pt. "Osoba i czyn", a w 1972 "U podstaw odnowy". Studium o realizacji Vaticanum II".

Po śmierci Jana Pawła I we wrześniu 1978 r. po raz pierwszy od 456 lat papieżem nie został Włoch, lecz Polak. 16 października 1978 Karol Wojtyła został wybrany papieżem i przyjął imię Jan Paweł II. Podczas inauguracji pontyfikatu wygłosił przesłanie: "Nie lękajcie się! Otwórzcie drzwi Chrystusowi!".

Papież - pielgrzym

Pontyfikat Jana Pawła II był wyjątkowy. W ciągu ponad 26 lat odwiedził 129 krajów na wszystkich kontynentach. W większości krajów przemawiał do ludzi w ich własnym języku. W pierwszą pielgrzymkę papież Jan Paweł II pojechał w styczniu 1979 r. do Republiki Dominikańskiej, Meksyku i na Wyspy Bahama. Kolejną pielgrzymką była pierwsza wizyta nowego papieża w ojczyźnie, w czerwcu tego samego roku. To podczas tej pielgrzymki padły niezwykle ważne słowa: "Niech zstąpi Duch Twój i odnowi oblicze ziemi. Tej ziemi."

Jan Paweł II odwiedzał Polskę największą ilość razy - dziewięć. Siedem razy odwiedził USA, sześć razy Francję, Meksyk i Hiszpanie po pięć razy.

13 maja 1981 roku na placu św. Piotra Mehmet Ali Agca dokonał zamachu na polskiego papieża. Po wielogodzinnej operacji uratowano życie Jana Pawła II. Papież pojednał się z Agcą.

W czerwcu 1983 r. papież po raz drugi odwiedził ojczyznę. Podróży przez komunistyczna Polskę towarzyszyły łzy i prośby o ratunek, a papieskie homilie niosły słowa otuchy i nadziei. Kolejne pielgrzymki odbywały się w latach: 1987, 1991, 1995, 1997, 1999. Ostatni raz do ojczyzny Ojciec Święty przyjechał w sierpniu 2002 roku.

Papież Jan Paweł II odbył także uznane za przełomowe pielgrzymki do Sarajewa, na Kubę i do Rumunii oraz do Ziemi Świętej - Jordanii, Betlejem, Jerozolimy.

Ogromne znaczenie dla papieża miały spotkania z młodzieżą. Był inicjatorem i pomysłodawcą Światowych Dni Młodzieży.

W ciągu 26 lat pontyfikatu papież Jan Paweł II ogłosił czternaście encyklik. Ich fundamentem jest nauczanie Soboru Watykańskiego II, którego realizację Ojciec Święty uczynił naczelnym zadaniem swojej posługi apostolskiej. Oprócz encyklik Jan Paweł II opublikował także 9 książek, w tym ostatnią " Pamięć i tożsamość" wydaną w 2005 roku.

Papież Jan Paweł II pozostał w naszej pamięci jako człowiek niezwykłej wiary i siły. Walczył z niesprawiedliwością społeczną i nędzą, aktywnie działał na rzecz pokoju na świecie. Podkreślał konieczność ekumenii, głosił godność osoby ludzkiej i niezmienność zasad moralnych. I choć odszedł pozostawił bogaty dorobek, z którego będą czerpać następne pokolenia.

Jan Paweł II zmarł 2 kwietnia 2005 roku o godzinie 21.37.

27 kwietnia 2014 roku Papież Polak został ogłoszony świętym.

Tablica pamiątkowa na domu Karola Wojtyły

Archiwum UMWMMuzeum Dom Rodzinny Ojca Świętego Jana Pawła II w Wadowicach

Jan Paweł II o Małopolsce:

Krakowskie Błonia

Umiłowani Bracia, Siostry - Krakowianie!
Pragnę od razu na wstępie wyrazić moją radość, że znajduję się w tym mieście, które niezbadanym wyrokiem Opatrzności wypadło mi opuścić i od dnia 16 października ubiegłego roku zamienić św. Stanisława na św. Piotra, sukcesję na krakowskiej stolicy na sukcesję na stolicy rzymskiej. Wybór dokonany przez kolegium kardynalskie był dla mnie wyrazem woli Chrystusa. Woli tej pragnę zawsze być poddany i wierny. Pragnę też ze wszystkich moich sił służyć tej wielkiej sprawie, do której zostałem powołany: posłannictwu Ewangelii, dziełu zbawienia. Dziękuję wam za to, że mnie w tym stale duchowo wspomagacie, przede wszystkim przez wasze modlitwy. Dziękuję za waszą obecność - wszystkim: księżom, biskupom z metropolii krakowskiej, przedstawicielom Papieskiego Wydziału Teologicznego krakowskiego, duchowieństwu, wszystkim obecnym - po prostu: krakowianom. Jestem wam wdzięczny, jeżeli mnie jeszcze trochę uważacie za swojego.

Przemówienie powitalne na Błoniach
Kraków, 6 czerwca 1979

Kalendarium:
Podczas każdej pielgrzymki do Ojczyzny Jan Paweł II odprawiał mszę świętą na krakowskich Błoniach - 1979 r., 1983 r., 1987 r., 1997 r., 2002 r. Tylko raz podczas pielgrzymki w 1999 r. Jan Paweł II z powodu choroby nie zdołał odprawić nabożeństwa. W jego zastępstwie mszę odprawił Angelo Sodano.

Okno papieskie

...Dziękuję Chrystusowi Ukrzyżowanemu za to, że znów jestem w Jego mogilskim sanktuarium w Nowej Hucie. Za to, że znów jestem tutaj wspólnie z Wami, z Wami, z którymi połączyły mnie całe lata wspólnego budowania Nowej Huty na fundamencie Krzyża. Oto jestem znowu przy tym Krzyżu, do którego tak często pielgrzymowałem - przy krzyżu pozostawionym nam wszystkim jako najdroższa Relikwia naszego Odkupiciela. Kiedy w pobliżu Krakowa powstawała Nowa Huta - olbrzymi kombinat przemysłowy oraz nowe wielkie miasto: nowy Kraków - może nie uświadamiano sobie, że powstaje ono przy tym Krzyżu, przy tej Relikwii, którą wraz z prastarym Opactwem Cysterskim odziedziczyliśmy po czasach piastowskich.
- Jesteś młody! - skandowała młodzież - I ci, którzy wtedy, 23 lata temu byli pod oknem na Franciszkańskiej mają 23 lata więcej - dodał Papież - Też są młodzi! Też są młodzi! - odkrzyknęli zebrani. Po chwili Papież stwierdził - Nic nie poradzimy... Jak są młodzi to są młodzi, nie ma wyjścia...
Fragment homilii wygłoszonej w czasie mszy św. odprawionej przed opactwem oo. cystersów w Mogile - Kraków-Nowa Huta, 9 czerwca 1979

W 2002 r. Papież wspominał pierwsze spotkanie 23 lata wcześniej.

Kardynał Franciszek Macharski wspomina pierwszą pielgrzymkę Jana Pawła II do Polski i Jego pierwsze rozmowy z młodzieżą. Powiedział - Napatrzyć się nie mogę - opowiada kardynał. Tak mu był potrzebny ten kontakt. Powiedział wtedy do młodych - Kiedy byłem między wami, toście mi nie kazali chodzić po oknach. A ja stałem obok Niego i nie było mi do śmiechu, bo żeby lepiej widzieć i być widzianym, stał na podeście na parapecie okna. W oknie nie było żadnej barierki, nic. Byłem zdeterminowany Go złapać - dodał z uśmiechem.

To okno było symboliczne. Jako sposób nawiązywania kontaktu, bliskiego i osobistego. Pamiętam, że podczas jednej z rozmów Papież rozpoznał w tłumie kogoś, kto stał pod oknem podczas wcześniejszej pielgrzymki. Zaczął z nim rozmawiać. To było dużo więcej niż okno. To była bliskość - podkreśla kard. Macharski.

W 1983 r. w związku z zamachem, do okna wstawiono szybę kuloodporną, zamontowano też balustradę. Ale rozmowy trwały jak zawsze.

Gdy było już późno i Papież poszedł już spać, młodzież pod oknem nie śpiewała, tylko została czuwać. Przypomniało mi się to, kiedy staliśmy tam 1 i 2 kwietnia 2005 r., a w oknie był tylko krzyż. Wtedy podszedł ktoś do mnie i powiedział: Teraz ja mówię księdzu: trzeba iść spać. Kiedyś to ksiądz nas posyłał spać, kiedy Papież był już zmęczony. Teraz niech ksiądz idzie odpocząć - wspomina kardynał. Podczas tygodnia, jaki minął od śmierci Papieża do pogrzebu przed pustym oknem gromadzili się krakowianie na modlitwie i czuwaniu. Chodnik na Franciszkańskiej był szczelnie przykryty dywanem zniczy, wstrzymano ruch na ulicy.

Obecnie w papieskim oknie stoją świeże kwiaty. Po Janie Pawle II nikt nie ma odwagi się w nim pokazać.

Kalendarium:
Od czasu pierwszej pielgrzymki do Polski w 1979 r. stałym punktem programu stały się wieczorne spotkania Jana Pawła II z młodzieżą zgromadzoną pod oknem Pałacu Arcybiskupów w Krakowie ("okno papieskie").

Kalwaria Zebrzydowska

...Sanktuarium Matki Bożej - i dróżki. Nawiedzałem je wiele razy, począwszy od moich lat chłopięcych i młodzieńczych. Nawiedzałem je jako kapłan. Szczególnie często nawiedzałem sanktuarium kalwaryjskie jako arcybiskup krakowski i kardynał. (...) Jednakże najczęściej przybywałem tutaj sam (...) wędrowałem po dróżkach Pana Jezusa i Jego Matki, rozpamiętywałem Ich najświętsze tajemnice.

Fragmenty autobiografii Jana Pawła II

Ojciec Święty zawsze powracał do Kalwarii. Miejsce to znacząco wpływało na rozwój Jego osobowości, życie duchowe i posługiwanie duszpasterskie, gdzie - jak mówił - wszystkie trudne sprawy zawsze rozwiązywały się "po takim nawiedzeniu na dróżkach i domodleniu ich w obliczu wielkiej tajemnicy wiary, jaką Kalwaria w sobie kryje".

Kalendarium:
Lata dzieciństwa - Karol wraz z ojcem wielokrotnie pielgrzymuje z Wadowic do Kalwarii Zebrzydowskiej;
Czasy arcybiskupstwa w Krakowie - kardynał Wojtyła przybywa tu często na różne uroczystości archidiecezjalne, jak również prywatnie.
7 czerwca 1997 r. - podczas piątej pielgrzymki do Polski w trakcie uroczystości w Ludźmierzu Jan Paweł II otrzymuje tytuł Honorowego Obywatelstwa Miasta i Gminy Kalwaria Zebrzydowska.
2000 r. - na placu Rajskim tuż przed frontonem Bazyliki Matki Boskiej Anielskiej wzniesiony zostaje pomnik Jana Pawła II.
2003 r. - ostatnia wizyta papieska w ojczyźnie. Jan Paweł II jako papież po raz pierwszy gości w Kalwarii. Odwiedza sanktuarium Matki Bożej Kalwaryjskiej, które obchodziło akurat 400 lat istnienia. Mówi też wtedy, jakby żegnając się z wiernymi: - Módlcie się za mnie. Za życia mojego i po śmierci.
To jest ostatnia msza święta, jaką odprawia w ojczyźnie.

Katedra Wawelska

Pierwsze moje kroki po przybyciu do Krakowa skierowuję do tej katedry, ażeby spotkać się z wami, którzy tutaj oczekujecie przy grobie św. Stanisława, bł. królowej Jadwigi, przy grobach naszych królów, wodzów, wieszczów narodowych. Wiecie wszyscy bardzo dobrze, czym była i czym jest dla mnie ta wawelska katedra.

Słowo do księży i wiernych archidiecezji krakowskiej zgromadzonych w katedrze, Kraków, 6 czerwca 1979

Ks. Mieczysław Maliński, przyjaciel Karola Wojtyły od lat 40. wspomina mszę, na którą bardzo trudno było się dostać. Miała się odbywać na Wawelu, gdzie ilość miejsc jest ściśle ograniczona. Tam, w krypcie św. Leonarda, Wojtyła miał swoją mszę prymicyjną. Gdy ks. Maliński odwiedził Go w Watykanie, Papież przypomniał sobie: - Jesteś chyba jedyną żyjącą dziś osobą, która była wtedy ze mną w wawelskiej kaplicy św. Leonarda. Nie zapominaj, żebyś był w kaplicy, gdy będę świętował 50-lecie święceń - powiedział. - W 1946 r. służyłem Mu do mszy prymicyjnej jako kleryk, byłem na III roku. Odpowiedziałem więc, że jak mnie wpuszczą to będę. On zapewnił, że wpuszczą - mówi ks. Maliński. - Kiedy przyszła ta rocznica, dzwonię do kurii i pytam czy będę mógł tam wejść, bo tego sobie życzy Jan Paweł II. Odpowiedziano mi: choćby i sam prezydent Kwaśniewski się starał, to go nie wpuścimy. Powiedziałem: nie to nie, ale zabolała mnie ta odmowa. Coś mnie tknęło, żeby zadzwonić do infułata katedry wawelskiej, ks. Bielańskiego. I on powiedział: zaproszenie czeka na ciebie - opowiada ks. Maliński. - Pomyślałem sobie: Watykan działa precyzyjnie. Gdy do kaplicy św. Leonarda wszedł Ojciec Święty, klepnął mnie w plecy mówiąc: Mietek jest, to dobrze.

Ludźmierz

Z podziwem patrzę na to sanktuarium, które tak się rozrosło i wypiękniało. Jest to znak waszego oddania i ofiarności. Jest to wasz dar dla Maryi, ale i dla pielgrzymów, którzy tu przybywają. Trzeba, aby dziś papież - ludźmierski pielgrzym - podziękował wam w imieniu ich wszystkich za waszą gościnność. Bóg wam zapłać!
Rozważanie w czasie modlitwy różańcowej - Ludźmierz, 7 czerwca 1997

Ks. Tadeusz Juchas, obecny kustosz wspomina moment, gdy Papież wpadł z niezapowiedzianą wizytą i serdecznie rozmawiał z ówczesnym kustoszem, prałatem Leonardem Horędzińskim. - To byli koledzy jeszcze z czasów seminarium - wspomina ks. Juchas. - Mieliśmy wtedy normalnie prowadzone gospodarstwo, więc trzeba było od czasu do czasu wybrać się na jarmark zwierzęcy do Nowego Targu. Papież pamiętał, że sam kustosz jeździł tam kupować zwierzęta. Pierwsze o co spytał, to: a ty nadal jeździsz na jarmark? - opowiada ks. Juchas. - Ks. Horędziński pochwalił się wtedy, że specjalnie na okazję papieskiej wizyty pojechał się wyspowiadać do jezuitów "na górkę". Papież zapytał: a jaką miałeś pokutę? On na to: Anioł Pański. A Papież: pod górkę czy z górki?

Kalendarium:
1959 r. - Karol Wojtyła, biskup krakowski, odwiedza najstarszy w tym regionie Kościół i parafię Matki Boskiej Ludźmierskiej zwanej Gaździną Podhala (świątynia została wzniesiona w XIII wieku)
1963 r. - prymas Stefan Wyszyński koronuje figurę Gaździny. Figurę w procesji niesie czterech biskupów. Nagle, z ręki Matki Boskiej wypada berło, które chwyta... Karol Wojtyła. - Karolu, Matka Boska przekazuje ci władzę nad Kościołem - żartuje prymas.
1967 r. - Wojtyła odwiedza to miejsce jako kardynał. Wtedy też mała dziewczynka recytuje wiersz, w którym wyraża nadzieję na to, że kardynał zostanie papieżem...
1979 r. - Jan Paweł II już jako papież odwiedza sanktuarium
1997 r. - podczas kolejnej wizyty ponownie gości w sanktuarium

Łagiewniki

Orędzie miłosierdzia Bożego zawsze było mi bliskie i drogie. Historia jakby wpisała je w tragiczne doświadczenie drugiej wojny światowej. W tych trudnych latach było ono szczególnym oparciem i niewyczerpanym źródłem nadziei nie tylko dla Krakowian, ale dla całego narodu. Było to i moje osobiste doświadczenie, które zabrałem ze sobą na Stolicę Piotrową i które niejako kształtuje obraz tego pontyfikatu. Dziękuję Opatrzności Bożej, że dane mi było osobiście przyczynić się do wypełnienia woli Chrystusa przez ustanowienie święta Miłosierdzia Bożego. Tu, przy relikwiach świętej Faustyny Kowalskiej, dziękuję też za dar jej beatyfikacji. Nieustannie proszę Boga o miłosierdzie dla nas i świata całego.
Przemówienie Ojca Świętego Jana Pawła II w sanktuarium Bożego Miłosierdzia w Krakowie - Łagiewnikach - 7 czerwca 1997r.

17 sierpnia 2002 roku Jan Paweł II konsekruje bazylikę, w której na głównym ołtarzu zawieszono słynny obraz "Jezu ufam Tobie". Kustosz sanktuarium, bp Jan Zając wspomina swoje osobiste spotkanie z Ojcem Świętym w tamtym momencie. - Był już wtedy bardzo słaby, ale chciał wszystko zobaczyć. Pamiętam, że oprowadzał Go kardynał Macharski. Było widać, że Papież bardzo chce pokazać światu, że to właśnie Łagiewniki są centrum Bożego Miłosierdzia - opowiada.

- Gdy podczas homilii powierzał metropolicie troskę o duchowo-materialny wzrost tego miejsca, odczułem to jako apel skierowany do mnie - tłumaczy. Bp Zając podkreśla, że Jan Paweł II szeroko nawiązywał w ten dzień do lat wojny. - Przychodziłem tutaj zwłaszcza w czasie okupacji. Do dziś pamiętam tę drogę z Borku Fałęckiego na Dębniki, którą odbywałem codziennie przychodząc na różne zmiany w pracy. Przychodziłem w drewnianych butach, takie się wtedy nosiło. Jak można było sobie wyobrazić, że ten młody człowiek w drewniakach będzie kiedyś konsekrował bazylikę - mówi ł Jan Paweł II.

Kalendarium:
Czasy okupacji - Karol Wojtyła idąc do pracy w Solvayu codziennie mija wzgórze Łagiewnickie.
7 czerwca 1997 r. - Jan Paweł II przybywa do tego miejsca - jak sam wyznaje - z potrzeby serca, aby przed łaskami słynącym obrazem Jezusa Miłosiernego i przy relikwiach św. s. Faustyny Miłosierdziu Bożemu zawierzyć losy ludzkości, Kościoła i swój pontyfikat.
17 sierpnia 2002 r. - Jan Paweł II podczas ostatniej pielgrzymki do Ojczyzny konsekruje Sanktuarium Miłosierdzia Bożego w Łagiewnikach
19 sierpnia 2002 r. - przed odlotem z lotniska w Balicach Papież wspomina jeszcze łagiewnickie sanktuarium: - Niech światła padające z wieży łagiewnickiej świątyni, które przypominają promienie z obrazu Jezusa Miłosiernego, rzucają duchowy blask na całą Polskę: od Tatr do Bałtyku, od Bugu do Odry i na cały świat!

Niegowic

...Najpierw dowiedziałem się, jak dostać się do Niegowici, i udałem się tam w odpowiednim dniu. Dojechałem autobusem z Krakowa do Gdowa, a stamtąd jakiś gospodarz podwiózł mnie szosą w stronę wsi Marszowice i potem doradził mi iść ścieżką wśród pól, gdyż tak miało być bliżej. (...) Pamiętam, że w pewnym momencie, gdy przekraczałem granicę parafii w Niegowici, uklęknąłem i ucałowałem ziemię (...) I tak rozpoczęła się moja praca duszpasterska na pierwszej parafii".
Fragment autobiografii Jana Pawła II

Jan Kasprzyk (ksiądz Wojtyła uczył go religii) tak wspomina Karola Wojtyłę z czasów jego pobytu w Niegowici: Chudy był i biedny. Nasz szewc naprawiał mu buty, a jak ludzie ze wsi zebrali się i kupili mu nowe, to je oddał biedniejszemu. Kiedy chodził po kolędzie, to nie brał pieniędzy, no może raz, ale wsadził je pod talerz w domu, gdzie było dziewięcioro dzieci.
Wspomnienie o Karolu Wojtyle

Kalendarium:
8 lipca 1948 r. - w Niegowici w gminie Gdów (obecnie województwo małopolskie) Karol Wojtyła rozpoczyna roczną posługę wikarego w tutejszej parafii.

Nowa Huta

...Dziękuję Chrystusowi Ukrzyżowanemu za to, że znów jestem w Jego mogilskim sanktuarium w Nowej Hucie. Za to, że znów jestem tutaj wspólnie z Wami, z Wami, z którymi połączyły mnie całe lata wspólnego budowania Nowej Huty na fundamencie Krzyża. Oto jestem znowu przy tym Krzyżu, do którego tak często pielgrzymowałem - przy krzyżu pozostawionym nam wszystkim jako najdroższa Relikwia naszego Odkupiciela. Kiedy w pobliżu Krakowa powstawała Nowa Huta - olbrzymi kombinat przemysłowy oraz nowe wielkie miasto: nowy Kraków - może nie uświadamiano sobie, że powstaje ono przy tym Krzyżu, przy tej Relikwii, którą wraz z prastarym Opactwem Cysterskim odziedziczyliśmy po czasach piastowskich.

Fragment homilii wygłoszonej w czasie mszy św. odprawionej przed opactwem oo. cystersów w Mogile - Kraków-Nowa Huta, 9 czerwca 1979

Właśnie w Krakowie-Nowej Hucie nieustannie trwała zacięta walka o budowę kościoła. Ta wielotysięczna dzielnica była zamieszkała w większości przez przybywających z całej Polski pracowników wielkiego zakładu metalurgicznego. Zgodnie z założeniem władz, Nowa Huta miała być wzorowo "socjalistyczną", czyli pozbawioną jakichkolwiek związków z Kościołem. Nie można było jednak zapomnieć, że ci ludzie, którzy przybyli tu w poszukiwaniu pracy, nie mieli zamiaru wyrzec się swoich katolickich korzeni.

Zmagania zaczęły się od dużego osiedla w Bieńczycach. Początkowo, na skutek pierwszych nacisków, władze komunistyczne wydały pozwolenie na budowę kościoła i wydzielono w tym celu teren pod budowę kościoła. Tam też ludzie od razu postawili krzyż. To pozwolenie jednak, dane jeszcze za czasów księdza arcybiskupa Baziaka, cofnięto i władze zarządziły likwidację krzyża. Wierni zdecydowanie się temu przeciwstawili. Wywiązała się walka z milicją - były ofiary i ranni. To był jeden z pierwszych aktów długiej walki o wolność i godność tej części narodu, którą losy rzuciły do nowej części Krakowa.

Kalendarium:
1960 r. - mieszkańcy Nowej Huty stają w obronie krzyża postawionego przez nich wcześniej w tym miejscu, które w zamierzeniu władz ma być świeckim i robotniczym miastem. Wspiera ich Wojtyła- biskup krakowski. Kilkadziesiąt osób zostaje rannych.
1966 r. - w Bieńczycach ostatecznie zostaje wzniesiony kościół zwany Arką Pana
1977 r. - arcybiskup i kardynał Karol Wojtyła, po wieloletnich staraniach poświęca i konsekruje kościół Arka Pana
1979 r. - pierwsza pielgrzymka Ojca Świętego do Polski. Nie udaje mu się uzyskać zgody władz na odwiedzenie Nowej Huty. Odprawia mszę w klasztorze cystersów w Mogile, ale opowiadaa o Nowej Hucie - Nie można oddzielić krzyża od ludzkiej pracy. To właśnie potwierdziło się tutaj, w Nowej Hucie - mówi.
1983 r. - II pielgrzymka Papieża do Polski. Ojciec Święty odwiedza mieszkańców Nowej Huty i poświęca następny kościół, pod wezwaniem o. Maksymiliana Kolbego w Nowej Hucie-Mistrzejowicach

Wadowice

Z wielkim wzruszeniem przybywam dzisiaj do tego miasta, w którym się urodziłem - do parafii, w której zostałem ochrzczony i przyjęty do wspólnoty Kościoła Chrystusowego - do środowiska, z którym związałem się przez osiemnaście lat mojego życia, od urodzenia do matury. Kiedy patrzę na ten rynek, to prawie każdy szczegół łączy się tu dla mnie ze wspomnieniem najwcześniejszego okresu życia.
Wadowice, 7 czerwca 1979

Bądź pozdrowiona, ziemio ojczysta, bądź pozdrowione, me rodzinne miasto nad rzeką Skawą. To tutaj, w tym mieście, w starym parafialnym kościele, po raz pierwszy usłyszałem to Piotrowe wyznanie.
Homilia w czasie Mszy Św. odprawionej w kościele św. Piotra
Wadowice, 14 sierpnia 1991

Po raz kolejny, w czasie mojej posługi Kościołowi powszechnemu na Stolicy św. Piotra, przybywam do moich rodzinnych Wadowic. Z wielkim wzruszeniem patrzę na to miasto lat dziecięcych, które było świadkiem mych pierwszych kroków, pierwszych słów i tych - jak mówi Norwid - "pierwszych ukłonów", co są "jak odwieczne Chrystusa wyznanie: "Bądź pochwalony!" (por. Moja piosenka). Miasto mojego dzieciństwa, dom rodzinny, kościół parafialny, kościół mojego chrztu św. ... Pragnę wejść w te gościnne progi, na nowo ukłonić się rodzinnej ziemi i jej mieszkańcom i wypowiedzieć słowa, którymi wita się domowników po powrocie z dalekiej drogi: "Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!"
Homilia podczas Liturgii Słowa
Wadowice, 16 czerwca 1999

Najbardziej pamiętne spotkanie Papieża z mieszkańcami Wadowic odbyło się 16 czerwca 1999 roku. Wtedy na rynku Jan Paweł II wspominał miasto, jego mieszkańców i swoje młode lata. - Tu, w tym mieście, w Wadowicach wszystko się zaczęło. I życie się zaczęło, i szkoła się zaczęła, studia się zaczęły, i teatr się zaczął, i kapłaństwo się zaczęło. (W tym momencie zebrani zaśpiewali gromkie "Sto lat". - To jest łatwiej wyśpiewać niż wykonać - zażartował Papież. - Pomożemy - odpowiedzieli chórem wadowiczanie. - To już raz słyszałem w Gorzowie. Daj Boże, żeby się spełniło. A więc tam jest ulica Mickiewicza, tam jest Zatorska. Tak? Tu jest Krakowska. Tam jest dawny Zbożny Rynek, dawny. Tam jest Choczenka. A tam za nami jest Skawa - wyliczał. - A tutaj była księgarnia "Foltyna". Jest jeszcze? W tamtym domu mieszkał Jurek Kluger. A tam była cukiernia. Po maturze chodziliśmy na kremówki. Żeśmy to wszystko wytrzymali, te kremówki po maturze - powiedział.

Koledzy Wojtyły z liceum wspominają, że robili sobie zawody w jedzeniu kremówek. Rekordzista zjadał ich kilkanaście. Lolek plasował się w ścisłej czołówce - jego rekord to osiem ciastek.

Kalendarium:
18 maja 1920 - Karolowi i Emilii z Kaczorowskich Wojtyłom, zamieszkałym w Wadowicach (Rynek 2 m. 4, dziś Kościelna 7) w domu należącym do żydowskiego kupca Chaima Bałamutha, urodził się syn, któremu na chrzcie dano imię po ojcu - Karol.
13 kwietnia 1929 - na zapalenie mięśnia sercowego umiera matka Karola.
5 grudnia 1932 - umiera starszy o 14 lat brat Edmund, lekarz, który zaraził się od pacjentki szkarlatyną. W spisanych przez André Frossarda "Rozmowach z Janem Pawłem II" Papież mówi, że śmierć brata wryła mu się w pamięć głębiej niż śmierć matki.
26 kwietnia 1936 - Karol zostaje wybrany na prezesa Sodalicji Mariańskiej Uczniów Gimnazjum Męskiego im. Wadowity. Pełni tę funkcję przez dwie kadencje, do 1938 r.
Rok szkolny 1936/37 - Wojtyła jest współreżyserem wystawionej w wadowickim Domu Katolickim "Nie-Boskiej komedii"; w której gra rolę Henryka.
Jesień 1938 - po maturze zapisuje się na polonistykę na Uniwersytecie Jagiellońskim. Jeszcze latem przeprowadza się z ojcem do Krakowa

Zakopane

I kiedy kończył się wiek XIX, a rozpoczynał się współczesny (XX), ojcowie wasi na szczycie Giewontu ustawili krzyż. Ten krzyż tam stoi i trwa. Jest niemym, ale wymownym świadkiem naszych czasów. Rzec można, że ten jubileuszowy krzyż patrzy w [stronę] Zakopanego i Krakowa, i dalej: w kierunku Warszawy i Gdańska. Ogarnia całą naszą ziemię od Tatr po Bałtyk. Chcieli wasi ojcowie, aby Chrystusowy krzyż królował w szczególny sposób w tym pięknym zakątku Polski. I tak się też stało. To wasze miasto rozłożyło się, rzec można, u stóp krzyża, żyje i rozwija się w jego zasięgu [Zakopane i Podhale]. Mówią o tym przydrożne kapliczki pięknie rzeźbione i z troską pielęgnowane. Chrystus towarzyszy wam w codziennej pracy i na szlakach górskich wędrówek. Mówią o tym kościoły tego miasta, te stare, zabytkowe, kryjące w sobie całą tajemnicę ludzkiej wiary i pobożności, a także te [nowe] niedawno powstałe dzięki waszej ofiarności, [jak chociażby parafialny kościół św. Krzyża w parafii, w której się znajdujemy].
Fragment Homilii wygłoszonej podczas mszy św. w Zakopanem - wielka Krokiew 6 czerwca 1997

Podczas jednej z pielgrzymek odbyło się w Dolinie Chochołowskiej trzymane w najgłębszej tajemnicy spotkanie Jana Pawła II z Lechem Wałęsą. Był czerwiec 1983 r., formalnie trwał jeszcze stan wojenny. Spotkanie z Wałęsą było warunkiem, jaki Papież postawił władzom godząc się na pielgrzymkę. O wizycie wiedziało tylko kilka osób. Teren doliny został zamknięty przez wojsko (władze tłumaczyły to "manewrami"). Miejscowi górale otrzymali zakaz wychodzenia z domów przez kilka dni. Na spotkanie przyjeżdża Lech Wałęsa z rodziną i metropolitą gdańskim Tadeuszem Gocłowskim. Papieżowi towarzyszył kard. Macharski i ówczesny kanclerz krakowskiej kurii ks. Bronisław Fidelus. Papież rozmawia z nim około pół godzimy. Niedługo po tym wydarzeniu władze zdecydowały, że sytuacja jest na tyle ustabilizowana, że można znieść stan wojenny. Stało się to jeszcze w tym roku.

Kalendarium:
8 czerwca 1979 r. - podczas pierwszej pielgrzymki do Polski Papież spotyka się z góralami w Nowym Targu. Rano odprawia tam mszę św. dla ludzi gór, na którą przychodzi około miliona osób.
W homilii Jan Paweł II porusz a problem emigracji z Podhala. Wylatując z Nowego Targu helikopterem, chce przyjrzeć się Tatrom, które pokrywają gęste chmury. Wzdycha wtedy: - Tak chciałem tym ceprom, przepraszam, naszym gościom z Rzymu, pokazać urodę naszych gór.
4-7 czerwca 1997 r. - szósta pielgrzymka do Polski. Jan Paweł II odwiedza Podhale po niespełna 20 latach. Spędza aż trzy dni w swoich ukochanych górach, w tym jeden całkowicie prywatnie.
6 czerwca - Jan Paweł II odprawia mszę pod Wielką Krokwią, na której gromadzi się 350 tys. wiernych. Górale na czele z burmistrzem Zakopanego Adamem Bachledą-Curusiem składają Papieżowi hołd, a każdy góralski ród daje Mu prezent.

Zakrzówek

Słuchaj, kiedy stuk młotów miarowy i tak bardzo swój
przenoszę wewnątrz ludzi, by badać siłę uderzeń -
słuchaj, prąd elektryczny kamienistą rozcina rzekę -
a we mnie narasta myśl, narasta dzień po dniu,
że cała wielkość tej pracy znajduje się wewnątrz człowieka...

Wiersz napisany przez Wojtyłę pod pseudonimem Andrzej Kawień w okresie jego pracy przymusowej na Zakrzówku

Kalendarium:
1940-44 r. - Wojtyła pracuje jako przymusowy robotnik w kamieniołomach na Zakrzówku należących do solvayowskich zakładów sodowych. Ta praca uchroniła go przed wywózką na roboty do Niemiec.

Stanisław Wyspiański

Czy można jednym słowem określić kim był Stanisław Wyspiański? Z pewnością jest to niemożliwe. Można spróbować zamknąć opis w jednym zdaniu, ale zdanie będzie przydługie. Niemniej spróbujmy. Był więc Wyspiański malarzem, rysownikiem, typografem, wydawcą, poetą, dramaturgiem, architektem wnętrz, projektantem mebli, projektantem witraży, dziennikarzem, radnym, prekursorem sztuki stosowanej, twórcą polichromii, teoretykiem architektury, wizjonerem urbanistycznego rozwoju miast, grafikiem, reżyserem, scenarzystą, prozaikiem. Czy wystarczy? Z pewnością jego zdolnościami i aktywnością artystyczną można by obdzielić kilku bardzo przyzwoitych artystów. Dodajmy jeszcze, że Stanisław Wyspiański żył 38 lat, a skala jego osiągnięć stanie się jeszcze większa.

Stanisław Wyspiański był synem dobrego rzeźbiarza krakowskiego Franciszka i urodził się w Krakowie w 1869 r. W wieku 10 lat podjął naukę w gimnazjum św. Anny, a po jego ukończeniu rozpoczął studia. Na Uniwersytecie Jagiellońskim słuchał wykładów z historii, literatury i filozofii, a jednocześnie uczęszczał do Szkoły Sztuk Pięknych na wydział malarstwa. Tu jego najważniejszym nauczycielem został Jan Matejko. Wyspiański, choć poszedł inną drogą rozwoju artystycznego niż Matejko, miał dwie wielkie inspiracje twórcze, identyczne jak jego mistrz: miłość do ojczystej historii i Kraków.

Pierwszą wielką pracą wykonaną pod kierunkiem Matejki, był udział Wyspiańskiego we współpracy z Mehofferem, w pokryciu polichromią wnętrza kościoła Mariackiego. W l. 1890 - 94 kształcił się za granicą, spędzając najdłuższy czas w Paryżu.

Na przełomie wieków stworzył swe najwybitniejsze dzieła. W malarstwie wypowiadał się w pierwszym rzędzie w trudnej technice pasteli. Jego cykl obrazów przedstawiających widok Kopca Kościuszki z okien jego pracowni (ul. Krowoderska 79), to dzieło które operując skromnym tematem, jest w gruncie rzeczy dziełem genialnym. W tym okresie Wyspiański stworzył też swoje najgłośniejsze dramaty (Noc Listopadowa, Warszawianka, Wesele i Wyzwolenie), które wystawiane na deskach miejskiego teatru w Krakowie (dzisiaj teatr im. J. Słowackiego), były prawdziwym wydarzeniem artystycznym. Równolegle z działalnością malarską i literacką Wyspiański redagował czasopismo Życie, projektował meble i witraże.

Zmarł po ciężkiej chorobie w 1907 r. Całe jego życie związane było z Krakowem, ale ogromną część jego twórczości wypełniła małopolska wieś. Najznakomitszym odzwierciedleniem tej inspiracji, będącej w jakiejś mierze odbiciem zainteresowań wsią polską ówczesnych elit artystycznych (tzw. chłopomania), jest dramat Wesele. Bronowice Małe, typowa wieś małopolska, były tym miejscem, gdzie w czasie wesela Lucjana Rydla i córki bronowickiego gospodarza Jadwigi Mikołaczykówny, Stanisław Wyspiański szukał sposobu aby pogrążoną w niewoli Polskę wyrwać z zaklętego kręgu tańca chochoła.