Przejdź do informacji o dostępności Przejdź do strony głównej Przeskocz do menu Przeskocz za menu Przeskocz do głównej treści Przejdź do mapy strony

Zaprzaniec - Szafraniec

Słowo "zaprzaniec" nie występuje wprawdzie w potocznej, dzisiejszej mowie polskiej, ale jest jeszcze dostatecznie zrozumiałe i ma wymowę zdecydowanie negatywną. Zaprzaniec to ten kto zaparł, wyparł się, zdradził - innymi słowy nic dobrego.

Począwszy od czasów Kazimierza Odnowiciela i Bolesława Śmiałego zaczęły powstawać wielkie polskie rody rycerskie. To właśnie ci władcy, zamiast wzorem swego ojca, dziada i pradziada, utrzymywać niezwykle kosztowną drużynę pancernych, postanowili swym wojom nadać ziemię. Majątek był dla woja i jego rodziny źródłem utrzymania, a w zamian on sam zobowiązany był do służby rycerskiej na rzecz króla. Po wielkich wojnach, jakich nie brakowało w burzliwej 2 połowie XI w., zasłużony rycerz otrzymywał zwykle, jako nagrodę, kolejne nadziały ziemi. W ten sposób powstawały wielkie majątki i osiadłe na nich wielkie rody rycerskie, które z czasem zaczęły przyjmować znaki rodowe - herby. A jako, że Małopolska stała się od Kazimierza Odnowiciela najważniejszym regionem w państwie, najsilniejsze rodziny starały się właśnie tutaj założyć rodowe gniazda.

Jednym z najstarszych rodów małopolskich byli Toporczykowie herbu Topór, którzy szeroki szmat ziem trzymali w urodzajnej dolinie Prądnika. Walcząc u boku Kazimierza Odnowiciela przeciw mazowieckiemu wielmoży Masławowi, przeciw Czechom i Pomorzanom, nigdy nie zawiedli zaufania księcia, za co ten chętnie nagradzał ich nowymi włościami. Wreszcie po wielu latach, najstarszy z rodu - Walgierz, osiadł w rodowym zamczysku, wysyłając jedynie na wyprawy wojenne swych synów Sędziwoja i Nawoja. Ciągnęli oni za synem Odnowiciela, walecznym Bolesławem Szczodrym, do Czech i na Węgry i na Ruś. W domu ze starym ojcem zostawał jedynie najmłodszy syn Żegota, który wiernie opiekując się rodzicielem skrycie marzył o sławie rycerskiej jaka była udziałem jego braci. Gdy wreszcie Bolesław rozesłał wezwanie do nowej wojny z Rusią, głosząc zamiar orężnej rozprawy z samym grodem kijowskim, Żegota padł do nóg ojca i poprosił aby go puścił na tę wyprawę. Staremu ojcu, który w ostatnim czasie owdowiał, serce skrzypiało na myśl o rozstaniu z ulubieńcem, ale zgodę dał. Dał mu też oręż i najlepszego konia ze swej stadniny. Tak Żegota został rycerzem. Walczył na Rusi, pociągnął potem w obronie papieża Grzegorza VII do Włoch, zawędrował na turnieje do słonecznej Langwedocji, ścierał się z Wikingami, aż wreszcie po latach dwudziestu powrócił do domu.

Smutny był to powrót. Ojciec dawno zmarł wypatrując darmo swego syna z zamkowej wieży. Bracia starsi porzucili z racji wieku wojaczkę, osiedli na ojcowiźnie, którą między siebie równo podzielili. Dla Żegoty brakło majątku. Na nic zdało się odwoływanie do braterskich uczuć. Bracia zmówili się sprytnie i oznajmili, że go nie poznają.

- Jesteś oszustem - mawiali. - Mamy pewne wiadomości od rycerzy wracających z Włoch, że Żegota, nasz umiłowany brat padł w bitwie.

Na nic było wyciąganie rodowych klejnotów - tarczy z herbem Topór i pierścienia ojcowskiego wziętego na drogę. Bracia Żegoty się wyparli. Cóż było robić. Żegota został ze starym koniem, jego wiernym druhem przez te wszystkie lata, wyszczerbionym mieczem i steranym w bitwach rynsztunkiem. W takiej mizernej postaci pojechał wprost na dwór królewski do Krakowa. Tu stanął przed obliczem Bolesława, który w pooranej bliznami twarzy rozpoznał swego wiernego rycerza. Na prośbę Żegoty wyrok królewski nakazał braciom wydzielić sprawiedliwą część dla najmłodszego brata. Bracia jednak sprytnie oddali Żegocie najmniej urodzajny wąwóz, wraz z okolicznymi skałami. Żegota swój dział przyjął, ale ród który go tak haniebnie potraktował opuścił. Królowi oznajmił:

- Jedynym moim wiernym przyjacielem był koń. Dlatego rzucam herb Topór i pieczętować się odtąd będę Starym Koniem.

Żegota herbu Stary Koń na jednej ze skał wzniósł zamek, zwany później Pieskową Skałą. Bracia widząc jak znakomicie gospodaruje i jak wielkim szacunkiem króla się cieszy, popadli w straszna zawiść i wszystkim sąsiadom zaczęli rozpowiadać, że Żegota to zaprzaniec bo wyparł się swojej rodziny. I tak już zostało. Tyle tylko, że w ciągu następnych lat z zaprzańca zrodził się Szafraniec, ale to już zupełnie inna historia.

W rzeczywistości historia Pieskowej Skały wiąże się z rodem Szafrańców i ma starożytne korzenie, choć nie sięgające XI ale XIV w. Majątek zwany Pieskową Skałą nadał bowiem Piotrowi Szafrańcowi król Ludwik Węgierski. Jego potomkowie wznieśli na skale zamek, który z powodzeniem może konkurować swą urodą, położeniem i artyzmem architektonicznym, z najpiękniejszymi zamkami nad Loarą.

Zdjęcie przedstawia polanę w Pieskowej Skale w Maczugą Herkulesa w tle.www.fotoportal.malopolska.pl