Pasje z krwią i reklamą

Wielkanocne misteria pasyjne przenoszą wiernych w czasie i przestrzeni. Kalwaria Zebrzydowska czy Nowy Sącz stają się w Wielkim Tygodniu Jerozolimą z czasów ukrzyżowania Chrystusa. O Kalwarii Zebrzydowskiej (34 km od Krakowa) mówi się, że to „polska Jerozolima”. Wokół sanktuarium Matki Boskiej Kalwaryjskiej, którym opiekują się bernardyni, rozmieszczone są dróżki odwzorowujące jerozolimskie stacje Męki Pańskiej. Historia Kalwarii zaczęła się w XVII wieku, gdy wojewoda krakowski Mikołaj Zebrzydowski zobaczył we śnie nad tamtejszą górą Żar trzy płomienne krzyże. Wybudował w tym miejscu kościółek pod wezwaniem Świętego Krzyża, wzorując się na jerozolimskiej kaplicy Golgoty. Bernardyńscy kronikarze twierdzą, że pierwsze misteria odbywały się jeszcze zanim wybudowano wszystkie kaplice. O. Ludwik Boguski (pierwszy kalwaryjski kronikarz) przekazał informację, że zaciekawieni ludzie pytali, co oznaczają krzyże, które ustawiono na wzgórzach. Kiedy słyszeli odpowiedź, że w tych miejscach powstaną kaplice i kościoły, które mają przypominać wiernym mękę Chrystusa, mówili: „Ojcowie wielebni, pójdźcie z nami i opowiadajcie nam o męce Zbawiciela Naszego.”

I szli zakonnicy, a za nimi gromadki, a nieraz całe rzesze ludzi. Chwalebne Misterium Pańskie, bo tak nazywa się kalwaryjskie nabożeństwo, rozpoczyna się w Niedzielę Palmową. Alumni bernardyńskiego seminarium duchownego i wybrani mieszkańcy Kalwarii Zebrzydowskiej, przebrani w stroje stylizowane na antyczne, odgrywają ewangeliczne sceny Męki Pańskiej, przenosząc wiernych w czasy początków chrześcijaństwa. I tak w Wielką Środę ucztują u Szymona i przeżywają zdradę Judasza, w W ielki Czwartek biorą udział w procesji pasyjnej, rozpoczynającej się obrzędem umycia nóg Apostołom, potem na dróżkach uczestniczą w modlitwie w Ogrójcu i nie mogą zapobiec pojmaniu Jezusa. W Wielki Piątek odbywa się sąd u Piłata, a potem u Kajfasza. W końcu procesja rusza w kierunku Góry Ukrzyżowania, gdzie odbywa się liturgia Męki Pańskiej i przeniesienie Najświętszego Sakramentu do kaplicy Grobu Pańskiego.

Misteria Męki ściągają do Kalwarii tłumy ludzi. W ostatnich latach mówi się nawet o 100 tysiącach wiernych. – Za tak dużą popularnością misteriów stoi wielowiekowa tradycja, dzięki której zakorzeniły się one w świadomości ludzi. Miejscowi żyją tym, co się dzieje w Wielkim Tygodniu. Angażują się w przygotowania. Dostają role, które potem przechodzą z ojca na syna, z matki na córkę. Jezusa zawsze gra jeden z bernardyńskich seminarzystów – opowiada socjolog Adam Bugajski, który zajmuje się obrzędowością ludową. Dodaje też, że nie bez znaczenia dla popularności kalwaryjskiej Męki Pańskiej jest realizm odgrywanych scen. – Widowiskowość tego misterium przyciąga nie tylko wiernych, ale też zwykłych turystów. Widywane są na dróżkach podczas wielkotygodniowego misterium np. grupy z Japonii, które przyjechały nie po to, by wziąć udział w nabożeństwie, ale by zobaczyć to egzotyczne dla nich widowisko – twierdzi. Realizm kalwaryjskiej Męki jest tak wymowny, że zdarza się obrzucenie błotem aktora grającego Judasza albo wygrażanie żołnierzom eskortującym Jezusa. Właśnie dlatego bernardyni zreformowali po II wojnie światowej nabożeństwo (podjął się tego o. Augustyn Chadam) i zrezygnowali ze sceny ukrzyżowania Chrystusa, która wprawiała wiernych w tak dużą ekscytację, że dochodziło do śmiertelnego tratowania wiernych. Współcześnie scena kończy się odarciem z szat.

12
 
 


fot: Piotr Droździk

 
Przeskocz do głównej zawartości

Małopolska - Czas Ludzki